Czy komuś z Państwa zdarzyło się coś znaleźć, a potem oddać? Pani Teresa Młyniec na chodniku w podtarnowskim Tuchowie znalazła 250 złotych. 63-latka mimo niskiej emerytury i potrzebnych pieniędzy na leczenie, bez zawahania zaczęła szukać właściciela.
Mieszkanka Zabłędzy, od razu gdy tylko znalazła pieniądze, sprawę zgłosiła do tuchowskiego urzędu gminy. Wtedy ogłoszenie z numerem telefonu do pani Teresy pojawiło się na miejskiej stronie internetowej urzędu.
- Mam taki charakter, że od razu chciałam oddać pieniądze. Nie chcę dorabiać na czyjejś krzywdzie - mówiła reporterce Radia Kraków pani Teresa.
Po zgłoszeniu, 63-latka poszła do lekarza. Po pół godzinie czekania w kolejce, pojawił się właściciel zguby. Młody mężczyzna nie krył zaskoczenia, że pieniądze odzyskał, ale też bardzo się ucieszył. Zdziwieni zwrotem byli także pacjenci czekający w przychodni.
Niestety pani Teresa takiej uczciwości ze strony innych nie doświadczała. Dwa razy skradziono jej portfel - w tym raz w kościele! Pani Teresie udało się też parę razy zgubić pieniądze, ale... już ich nie odzyskała.
Przypomnijmy, gdy ktoś znajdzie cudzą rzecz lub pieniądze sprawę najlepiej zgłosić na policję lub do biura rzeczy znalezionych. Takie biura mieszczą się zwykle w miejskich urzędach.
Posłuchaj wypowiedzi
(Agnieszka Bednarz/ew)