Wreszcie rozpoczęła się naprawa fragmentu placu przy tarnowskiej Bimie. Wypadające kamienie i zapadnięty fragment placu nie tylko brzydko wyglądały, ale też powodowały ryzyko potknięcie na tym chętnie odwiedzanym przez turystów miejscu, które jest pozostałością Starej Synagogi wysadzonej przez Niemców w 1939 roku. Początkowo urzędnicy próbowali doraźnie naprawiać ubytki i dosypywać piasek, ale to nie pomagało. Dlatego w ramach naprawy na początku zostanie wymieniony fragment kanalizacji pod placem, którego awaria mogła być przyczyną zapadania się terenu. Czy tak było faktycznie, dowiemy się za jakiś czas, bo prace dopiero się rozpoczęły - podkreśla Rafał Pater z tarnowskiego magistratu.
Prace będą polegały na wymianie rury, odtworzeniu tego wszystkiego w tym bruku kamiennego z materiału odzyskanego. Mamy uzgodnienia z konserwatorem zabytków. Nie ma mowy o wymianie tylko o uzupełnieniu. Mieli odzyskać te na materiał z bruku i go odbudować. Ten fragment jest pod nadzorem konserwatora zabytku i archeologa. To są specyficzne prace na terenie objętym ścisłą ochroną
- wyjaśnia Rafał Pater z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska.
Trochę wstyd. Tak wyglądają okolice Bimy Starej Synagogi. Kiedy się to zmieni?
Naprawa kanalizacji na odcinku 10 metrów oraz fragmentu nawierzchni placu przy tarnowskiej Bimie kosztuje około 50 tysięcy złotych. Prace powinny potrwać około miesiąca.
Z ich rozpoczęcia cieszy się Adam Bartosz, szef Komitetu Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej, który jest społecznym opiekunem nad pozostałościami Starej Synagogi w Tarnowie.
Szkoda, że nie nie zostało to zrobione wcześniej, ale następny sezon turystyczny już za kilka miesięcy. Turyści przyjeżdżają i odwiedzają to historyczne miejsce, więc bardzo fajnie, że te dziury koło Bimy będą załatane. To nie tylko było widoczne i brzydko wyglądało, ale było groźne, bo można było, zwłaszcza wieczorem, się potknąć. My nawet próbowaliśmy sadzić kwiaty w tych dziurach
- podkreśla Bartosz.
Z kolei Rafał Pater z tarnowskiego magistratu wyjaśnia, że prac nie można było przeprowadzić wcześniej bo wymagały przygotowania dokumentacji oraz uzgodnienia zakresu prac m.in. z konserwatorem zabytków. Naprawa będzie się odbywała pod nadzorem konserwatora zabytków oraz archeologa. "Nie jesteśmy w stanie wykonać takich prac od ręki bo trzeba przygotować dokumentacje, uzgodnić ją, to wszystko trwa. Potem trzeba przeprowadzić przetarg, a wcześniej jeszcze zdobyć pieniądze na inwestycje" - dodaje Pater.