Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wykrył nieprawidłowości na wysypisku śmieci za rzeką Białą. Składowisko należy do Jednostki Ratownictwa Chemicznego Grupy Azoty i od lat jest posądzane przez mieszkańców Klikowej o powodowanie okropnego smrodu. Spółka nie przyznaje się do tego oraz neguje wyniki kontroli WIOŚ. Inspekcja przekazała swoje ustalenia i wnioskowała o reakcję do Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie już w połowie stycznia. UMWM wydał stanowisko po dwóch miesiącach, w środę, po pytaniach Radia Kraków. Nie widzi nieprawidłowości.
Posłuchaj materiału Bartłomieja Maziarza
Mieszkańcy skarzą się, że Jednostka Ratownictwa Chemicznego, zamiast zamknąć wysypisko odpadów, jak im obiecywała, rozbudowuje go o kolejne sektory. WIOŚ stwierdził, że przetwarzanie i składowanie odpadów na terenie niektórych sektorów wysypiska za rzeką Białą odbywało się bez wymaganego pozwolenia.
"Inspektorzy ustalili, że w tym dniu prowadzone były prace budowlane związane z wydobywaniem tak zwanego urobku z nieczynnego sektora E2. Zawierał między innymi komunalne odpady ściekowe, które były zdeponowane na tym sektorze ponad 20 lat temu. Uciążliwość zapachowa w bezpośrednim sąsiedztwie tego sektora była bardzo duża i jej charakter był identyczny jak ten, który był odczuwalny przy ulicy Zagumnie" - przyznaje rzeczniczka Magdalena Gala.
Stwierdzono także występowanie na tym terenie metali ciężkich, w tym rtęci. O swoich ustaleniach WIOŚ w połowie stycznia poinformował Urząd Marszałkowski, który wydaje pozwolenia na składowanie odpadów. WIOŚ wezwał marszałka do podjęcia działań, "a w szczególności egzekucję obowiązków wynikających z wydanych decyzji", a także naliczanie podwyższonych opłat za składowanie odpadów. Urząd Marszałkowski odpowiedział na to wezwanie po dwóch miesiącach dopiero 12 kwietnia po pytaniu Radia Kraków.
"Pismo nie zawierało protokołu kontroli. Został on dosłany po przeprowadzonej rozmowie telefonicznej z pracownikiem WIOŚ. W wyniku analizy protokołu kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska nie stwierdzono naruszeń decyzji wydanych przez marszałka województwa małopolskiego. W protokole kontroli brak informacji na temat kodu odpadów, ich ilości oraz okresu, w jakim były one magazynowane w sektorze E1. Jak stwierdził WIOŚ, nie jest to możliwe do ustalenia, co uniemożliwia podjęcie stosownych działań zgodnie z kompetencjami marszałka w zakresie naliczania opłaty podwyższonej" - wyjaśnia rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie Magdalena Opyd.
Także sama Jednostka Ratownictwa Chemicznego Grupa Azoty nie zgadza się z zarzutami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Spółka przekonuje, że działa zgodnie z pozwoleniami i odwołała się od ustaleń WIOŚ. Tarnowska radna Agnieszka Danielewicz, która ujawniła zastrzeżenia inspekcji do wysypiska odpadów za rzeką Białą, ma jednak nadzieję na wyciągnięcie konsekwencji, chociażby przez WIOŚ, który także może nałożyć karę finansową na podstawie swoich ustaleń.
"To jest ciągle nierówna walka. Myślę, że jeżeli byłaby ustawa antyodorowa... bo na razie odoru się nie da zmierzyć, nie ma norm odoru. Jedyną możliwością, żeby to zmienić wszędzie, bo to nie występuje tylko w Tarnowie, myślę, że jest uchwalenie ustawy antyodorowej"
Wieloletni opór oraz interwencje mieszkańców czasem odnoszą skutek. Pokazuje to przypadek innego tarnowskiego osiedla, Krzyż, w którym także działa wysypisko śmieci i mieszkańcy skarżą się na ogromny odór z tym związany. Oba zakłady przetwarzania odpadów przekonują, że to nie one są źródłem tej uciążliwości. Obydwa realizują inwestycje, które mają ograniczyć odór. MPGK jesienią oddało w pełni do użytku nową kompostownię odpadów pod dachem, a podobną inwestycję do końca roku ma wykonać spółka FBserwis Karpatia. Spółka szuka właśnie wykonawcy tych prac i przekonuje, że "nie będzie możliwości, czy nawet podejrzeń, żeby w powietrzu znajdowały się jakiekolwiek substancje lotne".
Jednostka Ratownictwa Chemicznego Grupy Azoty w przesłanym Radiu Kraków oświadczeniu napisała, że prowadzi składowisko odpadów zgodnie z pozwoleniami i neguje ustalenia WIOŚ, od których się odwołała:
"W polskim prawodawstwie nie występuje prawnie wiążący „miernik”, wytyczna w oparciu o który możliwe byłoby ustalenie, czy występuje uciążliwość zapachowa, czy też nie. Jest to wyłącznie subiektywna ocena, w żaden sposób nieopomiarowana i nieweryfikowalna w oparciu o przepis prawa. Odnosząc się do sytuacji w dniu 28.09.2022 r. i 10.11.2022 r., organ kontrolny w żadnej mierze nie wskazał, jakie normy zapachowe zostały przekroczone i jakie konkretnie substancje uznał za odorogenne. Należy zwrócić uwagę, że zgodnie z ustaleniami kontroli, stwierdzona uciążliwość zapachowa (odorowa) dotyczyła wyłącznie terenu składowiska „za rzeką Biała” – czyli naszej instalacji. Ponadto w Protokole oględzin nie wskazano konkretnego źródła tego zapachu, również intensywność zapachu określona jako średnia – jest nieuzasadniona z uwagi na brak wytycznych, które mogłoby określić intensywność zapachową. Podczas oględzin przeprowadzonych w dniu 10.11.2022 r.- brak zapisów w Protokole oględzin o stwierdzonej uciążliwości zapachowej poza terenem składowiska „za rzeką Biała”".
-
Pobierz
51a02f4dd5e7527e7e7e8f28c87d2ca0odpowiedz-dla-radia-krakow-jchr.doc DOC