Niektórzy sąsiedzi lądowiska przy ulicy Lotniczej od dawna skarżą się, że przez motoparalotniarzy nie mogą się wyspać np. w weekendy. Z pomiarów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska przeprowadzanych we wrześniu wynika, że paralotnie emitowały dźwięk, który nie przekraczał 39 decybeli, podczas gdy norma dla tego obszaru wynosi 60 decybeli. Jak jednak przyznaje kierownik tarnowskiej delegatury WIOŚ Krystyna Gołębiowska, chwilowo na przykład podczas startu motoparalotni może to być uciążliwe.
- Te chwilowe dźwięki, które zanotowaliśmy, wahają się od 68 do 80 decybeli. 80 decybeli to chwilowy, uciążliwy dźwięk. Instrukcja użytkowania tego obszaru mówi, że starty i lądowania mogą być prowadzone pół godziny przed świtem i pół godziny po zmierzchu. W okresie letnim to godziny wczesne. Wówczas może dochodzić do zakłócania ciszy nocnej - mówi Krystyna Gołębiowska.
Dlatego WIOŚ wystąpił do prezydenta Tarnowa z sugestią zmiany zapisów umowy dzierżawy z Aeroklubem Ziemi Tarnowskiej. Rzecznik prezydenta Tarnowa Ireneusz Kutrzuba podkreśla, że miasto to rozważy. "Po wpłynięciu tego pisma z analizami do Urzędu Miasta, wydział ochrony środowiska nie mógł podjąć żadnych działań. Nie zostało złamane prawo. Jednak urząd zwrócił się do wydziału geodezji, który zawiera umowę z Aeroklubem, żeby negocjować. W nowej umowie można zapisać, że lądowisko mogłoby działać na przykład od godziny 8:00. To jedyne rozwiązanie, żeby ułatwić życie mieszkańcom" - mówi.