Ponad 950 milionów po stronie wydatków i 846 milionów po stronie dochodów - tak wyglądają założenia budżetu Tarnowa, który 29 grudnia przyjęli miejscy radni. Projekt przedstawiony radnym kilka tygodni temu zawierał 20-milionową lukę między wydatkami i dochodami miasta. Ten projekt zakwestionowała Regionalna Izba Obrachunkowa. W efekcie prezydent Tarnowa przedstawił nowy dokument, w którym udało się znaleźć brakujące pieniądze. Jak przyznaje włodarz miasta, stało się to dzięki planowanej redukcji etatów i wprowadzonemu programowi oszczędności. Mimo to - jak mówi Roman Ciepiela - nie będzie to łatwy budżet w realizacji.
"Po pierwsze rząd zmniejszył środki przeznaczone dla naszego miasta z naszego udziału w Picie, czyli w tych podatkach, które sami płacimy i to jest duża różnica, bo ubytek jest liczony w dziesiątkach milionów złotych, a równocześnie rosną koszty energii elektrycznej, koszty ogrzewania czy generalnie energii. No i inflacja robi swoje, ciągle jest blisko 20%" - argumentuje Ciepiela.
Z kolei Mirosław Biedroń, radny Prawa i Sprawiedliwości, które w całości głosowało przeciwko przyjęciu budżetu, przekonuje, że realizacja takiego planu finansowego będzie trudna głównie dla mieszkańców Tarnowa.
"Myślę, że już od stycznia przekonamy się jakie te cięcia, które dotykają każdego mieszkańca, spowodują zamieszanie, jakie problemy w szkołach, instytucjach, we wszystkich miejscach podlegających miastu, również funkcjonowaniu komunikacji miejskiej, która cały czas nie jest przecież międzygminna, a była kiedyś międzygminną. Na pewno będziemy patrzeć na to wszystko, będziemy reagować, będziemy próbować coś naprawić" -komentuje Biedroń.
Za przyjęciem uchwały budżetowej głosowało 13 radnych - głównie ze środowiska Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Przeciw było 9 radnych Prawa i Sprawiedliwości.