Podczas czwartkowej sesji prezydent Roman Ciepiela próbował przekonać radnych, że Tarnów, podobnie jak większość miast, powinien m.in. podnieść podatki od nieruchomości do maksymalnych stawek. To pozwoliłoby na pozyskanie dodatkowych 15 milionów złotych dla budżetu miasta, który także boryka się z inflacją i wzrostem cen usług. Zdaniem radnej Barbary Koprowskiej z PiS jest jednak za wcześnie na tego rodzaju deklaracje co do przyszłego roku.
Posłuchaj co mówią radni: Barbara Koprowska (PiS) i Sebastian Stepek (KO)
- Być może przyszły rok będzie trudniejszy dla mieszkańców, być może łatwiejszy dla samorządów, bo będzie jakieś wsparcie rządowe... Powinniśmy się wstrzymać z takimi decyzjami. Jak będzie konieczność utrzymania stabilności finansów, wtedy będziemy się zastanawiać, jakie podwyżki przyjąć - mówi Koprowska. "Jeśli skarbnik twierdzi, że pieniędzy jest za mało i pewnych obszarów nie będzie można realizować, to niestety wszyscy będziemy musieli trochę więcej z kieszeni dołożyć" - przekonywał z kolei Sebastian Stepek, który jako jeden z pięciu radnych głosował za uchwałą prezydenta Ciepieli, żeby już teraz określić kierunek podwyżek na przyszły rok.
Informacja prezydenta Tarnowa o przyjętych w 2022 roku zasadach opracowania projektów niektórych uchwał, mających wpływ na poziom dochodów Gminy Miasta Tarnowa w 2023 roku, została odrzucona. "W związku z tym, ja nie czuję się uprawniony do wnoszenia żadnych projektów uchwał, które będą podnosiły opłaty lokalne. Będzie bardzo poważny problem z dochodami w przyszłym roku, ponieważ nie mamy żadnego wpływu na inflację. Mamy wpływy na dochody. Skoro nie można tych wpływów w mieście podnieść, to trzeba będzie wprowadzić oszczędności. To będzie bardzo bolesny proces. Może być bardzo oszczędnie. Tak delikatnie mówiąc" - podkreślał w rozmowie z Radiem Kraków prezydent Roman Ciepiela.
Prezydent przekonywał radnych, że Tarnów, jako jedno z niewielu miast, nie ma najwyższej stawki podatku, przez co traci 15 milionów złotych rocznie. Roman Ciepiela mówił także o potrzebie podniesienia opłat za śmieci, żeby miasto nie musiało do nich dopłacać 6 milionów złotych rocznie. Wskazywał, że na podniesieniu opłaty reklamowej miasto mogłoby otrzymać dodatkowe 2 miliony złotych rocznie, a na 10-procentowej podwyżce cen biletów komunikacji miejskiej - 550 tysięcy złotych. Z kolei na podniesieniu opłaty targowej oraz za parkowanie, do budżetu mógłby wpłynąć w sumie dodatkowo ponad 1 milion 200 tysięcy złotych. W sumie mogłoby to w przyszłym roku zwiększyć dochód miasta Tarnowa o 25 milionów złotych. Jak jednak mówił Mirosław Biedroń, statystycznie oznacza to, że każdy mieszkaniec nieco ponad 100-tysięcznego Tarnowa wyda 250 złotych rocznie więcej na opłaty lokalne.
Tymczasem zdaniem radnego Biedronia taka sytuacja to wina nadmiernych wydatków miasta w stosunku do dochodów, nadmiernego zadłużenia i nietrafionych inwestycji, które nie są prorozwojowe.
Radny Sebastian Stepek przekonywał jednak, że sytuacja, w której znalazł się Tarnów to przede wszystkim efekt rozwiązań podatkowych rządu, które ograniczają lub pozbawiają samorządy dochodów, oraz wysokiej inflacji. Stepek przypomniał, że to radni ustanawiają opłaty lokalne i nie mogą unikać za to odpowiedzialności. Wobec zapowiedzi prezydenta, to po stronie radnych będzie nie tylko sama decyzja, ale również inicjatywa podniesienia opłat w przyszłym roku.