Sytuacja stała się na tyle niebezpieczna, że Poczta Polska wystosowała apel do mieszkańców, aby zabezpieczali swoich pupili. Mieszkańcy nie zawsze chcą się dostosować do tych wymogów.
Sytuacja stała się na tyle niebezpieczna, że Poczta Polska wystosowała apel do mieszkańców, aby zabezpieczali swoich pupili. Nie wszyscy jednak się do tego apelu stosują.
W efekcie listonosze w teren wybierają się obowiązkowo ze specjalnymi środkami do samoobrony takimi jak na przykład gaz pieprzowy. Małopolscy listonosze przekonują jednak że, lepszym dla nich rozwiązaniem byłyby skrzynki pocztowe na bramkach lub dzwonki, które przywoływałyby właścicieli do ogrodzenia.
"Psów jest dość sporo, trudno przekonać zmusić posesji, żeby takiego psa zabezpieczył. Zawsze właściciele twierdzą, że te psy nie gryzą i proszą listonosza o wejście, a różne konsekwencje są po wejściu listonosza" - mówiła Dorota Moskal z Urzędu Pocztowego w podtarnowskim Skrzyszowie.
( Agnieszka Bednarz /dw)