Mężczyzna, który wjechał w kobietę idącą chodnikiem w Tarnowie, zamiast do więzienia może trafić do szpitala psychiatrycznego. Jak już informowaliśmy w Radiu Kraków, w listopadzie 57-latek najpierw wjechał w przystanek w centrum miasta, później w kobietę w innej części Tarnowa. Po zatrzymaniu powiedział, że skłoniły go do tego głosy. Usłyszał wtedy zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi od 8 lat więzienia do dożywocia.
- Podejrzany został poddany badaniu przez biegłych psychiatrów, którzy stwierdzili, że był niepoczytalny. Dlatego prokurator wystąpił z wnioskiem o umorzenie postępowania i zastosowanie środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Sąd na pewno będzie przesłuchiwał biegłych psychiatrów i biegłego psychologa - mówi sędzia Tomasz Kozioł.
Jeśli sąd umieści mężczyznę w zakładzie psychiatrycznym to co pół roku powinien być badany na ewentualną okoliczność poprawy stanu zdrowia. "Jeżeli sąd otrzyma informację, że terapia zakończyła się powodzeniem i taka osoba nie stwarza niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia innych osób, wówczas jest zobowiązany do zwolnienia takiej osoby ze szpitala psychiatrycznego". Jak jednak podkreśla sędzia Tomasz Kozioł, taki środek zapobiegawczy może być utrzymywany dożywotnio.
Kobieta, w którą w listopadzie wjechał Czesław K. doznała wstrząśnienia mózgu oraz obrażeń ciała.
Przypominamy: O włos od tragedii w centrum Tarnowa. Mężczyzna potrącił kobietę. Skłoniły go do tego "głosy"
(Bartłomiej Maziarz/ko)