12 osób usłyszało już zarzuty przyjmowania bądź wręczania łapówek za "załatwienie renty".
Czwórka z oskarżonych to byli lub obecni pracownicy tarnowskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, pozostałe osoby to wręczający łapówki.
Proceder trwał kilka lat. Byli pracownicy ZUS , powołując się na wpływy w placówce załatwiali przedłużenie świadczeń rentowych. W procederze pośredniczyli także obecni pracownicy Zakładu.
Za "załatwienie " przedłużenia renty na rok trzeba było zapłacić około tysiąca złotych, były też drobne kwoty bądź upominki dla osób, które pośredniczyły w przyjmowaniu łapówek - mówi Elżbieta Potoczek - Bara z tarnowskiej prokuratury.
-Śledztwo nadal jest w toku, aktualnie przesłuchiwane są kolejne osoby które wręczały korzyści majątkowe oraz osoby które je przyjmowały - mówi prokurator Potoczek-Bara
Prokuratura zwraca się do osób, które wręczały łapówki w zamian za uzyskanie renty:
-Jeśli taka osoba zgłosi policji lub prokuraturze informacje o przestępstwie oraz przedstawi okoliczności tego zdarzenia, zanim prokuratura zdobędzie w sposób procesowy takie dowody, może liczyć na skorzystanie z klauzuli bezkarności - zapewnia rzeczniczka prokuratury.
Dwie osoby spośród zatrzymanych - byłe pracownice tarnowskiego ZUS - zostały tymczasowo aresztowane, gdyż prokuratura obawiała się, że będą namawiać świadków do zmiany zeznań i mataczyć w sprawie.
Najprawdopodobniej osoby które otrzymały rentę "za pieniądze" będą musiały ponownie stanąć przed komisją weryfikacyjną.
(Agnieszka Wrońska)