Miały być ozdobą ulicy, a stały się problemem. Prawie połowa lip posadzonych dwa lata temu przy ul. Słonecznej w Tarnowie uschła – 18 z 40 drzew nie da się już uratować. Miasto szykuje się na sądowy spór z wykonawcą, który odpowiadał za nasadzenia.
Mówi Marek Kaczanowski
Na razie najpilniejszym kłopotem są suche, łamiące się gałęzie, które spadają na jezdnię.
Złożyliśmy już pozew sądowy, ale równolegle wezwaliśmy wykonawcę do usunięcia drzew zagrażających bezpieczeństwu. Nie wywiązał się z tego w pierwszym terminie, dlatego wysłaliśmy drugie wezwanie. Do 30 sierpnia ma czas na usunięcie uschniętych lip. Jeśli tego nie zrobi, będziemy zmuszeni zająć się tym na własny koszt
- mówi Marek Kaczanowski z tarnowskiego magistratu.
Drzewa nie były zwykłymi sadzonkami – miasto zainwestowało w starsze, większe lipy, licząc, że szybciej się przyjmą i staną się ozdobą ulicy. Koszt jednej wyniósł około 10 tysięcy złotych. Niestety, niemal połowa z nich nie przetrwała.
Firma odpowiedzialna za nasadzenia przekonuje, że to nie ich wina, a przyczyną są trudne warunki glebowe.