Już po raz trzeci studenci krakowskich uczelni kierunków judaistyki, historii i architektury pomagali w katalogowaniu grobów na kirkucie w Tarnowie. W trzeciej edycji wakacyjnej akcji "Tarnowskie Macewy" udało się odnaleźć i przetłumaczyć inskrypcje z niemal 400 nagrobków. W sumie przez wszystkie lata trwania projektu skatalogowano 1,5 tys. macew.
To była już trzecia taka akcja przeprowadzona na tarnowskim cmentarzu żydowskim. Studenci krakowskich uczelni kierunków judaistyki, historii i architektury, wspomagani przez uczniów tarnowskiego Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych katalogowali nagrobki na kirkucie. Tym razem spisywano zawartość kwatery numer 1 tarnowskiego cmentarza, w której znajduje się około 500 macew. "To miejsce jest wyjątkowe w skali kraju" - przyznaje opiekun prac prof. Leszek Hońdo z Instytutu Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. "Hebrajskie inskrypcje są wyjątkowe wyszukane językowo. Pewne informacje są ukryte. Jeśli ktoś nie ma pewnej wiedzy na temat tradycji i historii Żydów - to może się w tym pogubić. Tu nie wystarczy sama znajomość języka hebrajskiego" - podkreśla prof. Hońdo. "Wiele nagrobków skrywało niespodzianki językowe. Spotykaliśmy się z wykrzyknieniami, widać w tych inskrypcjach wiele emocji ludzi, którzy je wykonywali" - przyznaje Maciej Cegliński, student IV roku judaistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Fot. Fundacja Antyschematy2
W sumie przez wszystkie lata trwania projektu "Tarnowskie Macewy" skatalogowano półtora tysiąca nagrobków. Każdy z nich jest opisany, utrwalony na fotografii, a wiele z nich posiada także dodatkowe minibiogramy pochowanych osób. Niestety baza danych nie jest na razie nigdzie publikowana. Na przeszkodzie stoją pieniądze. Koszt papierowego wydanie jednego tomu zawierającego 1/3 skatalogowanych macew to około 11 tysięcy złotych. A takich pieniędzy w budżecie fundacji "Antyschematy2" realizującej projekt - nie ma.
(Marcin Golec/ew)