To była potencjalna bomba. Zatrzymany w Dąbrowskie Tarnowskiej 26-latek przewoził w swoim bagażniku pół tony kradzionego paliwa. Łatwopalną substancję wlał do plastikowych baniaków podobnych do tych, w których sprzedawana jest woda mineralna. Po zatrzymaniu próbował przekupić policjantów.
Policja bada w tym momencie, czy benzyna mogła eksplodować. Jeśli tak, mężczyźnie mogą zostać postawione zarzuty spowodowania zagrożenia w ruchu lądowym.
Okazało się, że benzynę dla 26-latka kradł pracownik firmy produkującej paliwa w okolicach Dąbrowy , który wielokrotnie włamywał się do zbiornika z gazem płynnym, tzw. gazoliną. Proceder trwał od kwietnia 2013 r. W tym czasie mógł przywłaszczyć sobie 3 tys. litrów kondensatu gazolinowego - powiedziała Radiu Kraków Katarzyna Cisło z małopolskiej policji.
Zatrzymany mężczyzna sprzedawał kradzione paliwo na czarnym rynku w cenie 2 zł za litr.
26-latek usłyszał nie tylko zarzuty kradzieży, ale też próby przekupstwa - w chwili zatrzymania próbował wręczyć policjantom 400 złotych łapówki. W najbliższych dniach okaże się, czy dodatkowo prokuratura zarzuci mu też stworzenie zagrożenia na drodze. Grozi mu do 10 lat więzienia.