Pozrywane dachy połamane drzewa i nieprzejezdne lokalne drogi - to efekt burz, które przetoczyły się przez Małopolskę. Strażacy interweniowali przez całą noc ponad 530 razy. Wichura zrywała dachy, linie elektryczne i łamała drzewa jak zapałki. Niedaleko Olkusza silny wiatr uszkodził dwa samochody osobowe. Dwie osoby zostały ranne - jedna w powiecie olkuskim, druga w powiecie proszowickim. Najwięcej pracy strażacy mieli w powiecie krakowskim - tu interweniowali 250 razy.
Posłuchaj relacji reporterki Radia Kraków, Agnieszki Wrońskiej
Nawałnica trwała kilkanaście minut, ale sprzątanie szkód potrwa przez cały poniedziałek. Wiatr uszkodził 7 dachów - w miejscowościach Sukmanie, Olszyny i w Grabnie. W tej ostatniej wiatr przewrócił drzewo na blaszany garaż. Połamane drzewa w kilku miejscach zablokowały także lokalne drogi na terenie gminy Wojnicz. W Wielkiej Wsi na tamtejszym rondzie wiatr złamał sygnalizacje świetlną. W miejscowości Grabno drzewo uszkodziło także linię energetyczną. Strażacy sukcesywnie usuwają wszystkie zniszczenia.
Burze przetoczyły się przez Kraków, Olkusz, Wieliczkę i Oświęcim. Wichura uszkodziła tam kilkanaście dachów domów, a powalone drzewa zniszczyły dwa samochody osobowe. Na szczęscie nikt nie został ranny. Sporo pracy mieli też strażacy w okolicach Oświęcmia. Tam burza uszkodziła trzy dachy - połamanych jest kilkadziesiąt drzew.
Nawałnica, która przeszła nad Krakowem skomplikowała pracę lotniska w Balicach. Samolot z Helsinek, który miał wylądować na krakowskim lotnisku o 21.50, ze względu na złą pogodę, został przekierowany do Warszawy.
Oberwanie chmury w Małopolsce sprawiło także, że pociąg Pendolino z premier Ewą Kopacz zatrzymał się w okolicach Miechowa. Szefowa rządu wracała do Warszawy po dwudniowym pobycie w naszym regionie. Ostatecznie opóźnienie wyniosło około 45 minut.
RK