40-latek, który jeździ na wózku inwalidzkim, jest dobrze znany zarówno policji jak i prokuraturze. Mężczyzna informował o absurdalnych zdarzeniach i groził, że coś sobie zrobi. Śledczy złożyli wniosek do sądu o przymusowe umieszczenie desperata w szpitalu psychiatrycznym. Zanim jednak udało się przeprowadzić odpowiednią procedurę, mężczyzna w piątek przyjechał na wózku do prokuratury. Kiedy usłyszał, że prokurator, z którym chciał się spotkać, jest zajęty, wyjechał na wózku przed wejście do prokuratury, oblał sobie nogi łatwopalnym płynem i podpalił zapalniczką.
Ogień ugasiła ochrona budynku. 40-latek z zaburzeniami psychicznymi najpierw trafił do tarnowskiego szpitala, gdzie stwierdzono lekkie oparzenia nóg. Później został przewieziony do szpitala psychiatrycznego.
Teraz nie wiadomo jednak kto zajmie się wyjaśnieniem przyczyn całego zdarzenia. Policja wykonała na miejscu wstępne oględziny i przekazała sprawę prokuraturze rejonowej w Tarnowie. Ta ze względu na wcześniejsze relacje z mężczyzną, prawdopodonie nie będzie chciała zajmować się sprawą. Wyłączy się od tego i przekaże ją do rozpoznania innej prokuraturze.
(Bartłomiej Maziarz/ko)