W ubiegłym roku wykryto tam ogniska Afrykańskiego Pomoru Świń. Wybito 1200 sztuk trzody chlewnej. Mimo, że od października nie odnotowano nowych ognisk ASF, to w gminie Szczucin, Radgoszcz oraz części gminy Dąbrowa Tarnowska nadal obowiązuje czerwona strefa. To oznacza, że hodowcy muszą za każdym razem uzyskiwać zgodę lekarza weterynarii na transport świń do ubojni. Przez samo umieszczenie w strefie miewają także problem ze sprzedażą żywca oraz ceną.
Posłuchaj
Wicewojewoda Ryszard Pagacz prosi jeszcze o trochę cierpliwości: - Tam mamy trudną sytuację, bo bezpośrednio graniczymy z woj. podkarpackim. Wprawdzie nie pojawiają się nowe ogniska, ale trzeba trochę poczekać. Czas jest istotny. Jeżeli nie pojawią się następne ogniska, to prośba o zniesienie ograniczeń będzie natychmiastowa.
Wicewojewoda Pagacz przyznaje, że czerwona strefa obostrzeń dla hodowców świń w części powiatu dąbrowskiego może jeszcze obowiązywać przez parę miesięcy. Powiatowy Lekarz Weterynarii apeluje, żeby hodowcy świń cały czas zachowywali szczególną ostrożność i stosowali bioasekurację, bowiem ASF może się przenosić nawet na kołach samochodów czy butach.
Hodowcom trzody chlewnej z terenu gminy Szczucin, u których wybito 1200 świń ze względu na ogniska Afrykańskiego Pomoru Świń bądź ich sąsiedztwo, wypłacono w sumie 490 tysięcy złotych odszkodowań.
Tymczasem strefę czerwoną obostrzeń już na wiosnę zlikwidowano w gminie Skrzyszów, w której w lipcu ubiegłego roku, jako pierwszej w Małopolsce wykryto dwa ogniska Afrykańskiego Pomoru Świń i wybito ponad 100 zwierząt.
Wicewojewoda Ryszard Pagacz przypomina, że niedawno wykryto pierwszy w Małopolsce przypadek wirusa ASF u miejscowości Obłazy Ryterskie w powiecie nowosądeckim. "Podejrzewamy, że dzik był ze Słowacji. Pomimo przeszukiwań na szczęście nie pojawiły się następne. Ale też trzeba czekać i zachowywać ostrożność oraz bioasekurację".
Na Sądecczyźnie potwierdzono ASF u dzika. To pierwszy taki przypadek w Małopolsce