Kilka dni temu rower na stojaku przy kościele w Mikołajowicach pozostawił idący do szkoły nastolatek. Brak roweru zauważyła jego mama. Po trzech dniach bezskutecznych poszukiwań kobieta postanowiła zgłosić kradzież policji. Dzień po wizycie na komisariacie jadąc samochodem zobaczyła mężczyznę jadącego na charakterystycznym rowerze jej syna. Zajechała mu drogę i wezwała policję.
Mężczyzna przyznał się winy, dobrowolnie poddał się karze grzywny. Policjantom tłumaczył, że szedł piechotą, rozbolała go noga i wtedy zobaczył stojący rower. Więc wsiadł na niego i odjechał.
RK/ko