Zwiekszą się liczba osób, które braly udział w załatwianiu "lewych rent" w Tarnowie.
O aferze mówiliśmy już na naszej antenie. Pracownicy i byli pracownicy tarnowskiego oddziału Zakładu mieli załatwiać za pieniądze przedłużanie świadczeń rentowych. Prokuratura w tej sprawie oskarżyła już 4 były pracownice tarnowskiego oddziału ZUS i osoby wręczające łapówki.
Teraz zarzuty usłyszał także naczelnik jednego z wydziałów mówi Elżbieta Potoczek Bara rzecznik tarnowskiej prokuratury.
-Prokurator przedstawił podejrzanemu 12 zarzutów, wręczania korzyści majątkowych lekarzom orzecznikom w zamian za załatwienie świadczeń rentowych.Chodziło tu o przyznanie świadczeń rentowych okresowych, z reguły na rok lub dwa lata. Łapówki były to kwoty rzędu od tysiąca do dwóch tysięcy złotych - wyjaśnia prokurator Elżbieta Potoczek- Bara.
Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów. Prokuratura nie zdradza jednak szczegółów złożonych przez niego wyjaśnień.
Zarzuty w sprawie przedstawiono także dwóm lekarzom orzecznikom, którzy przyjmowali łapówki za wydanie korzystnego orzeczenia dotyczącego przyznania świadczeń rentowych. Jedne z lekarzy nie pracuje już w Tarnowskim ZUS-ie, wobec drugiego prokuratura zarządała zawieszania go w czynnościach służbowych lekarza orzecznika. Za "załatwienie renty" brali od tysiąca do dwóch tysięcy złotych.
W sprawie cały czas toczy się śledztwo, zarzuty w sumei usłyszało już 18 osób. Dwie przebywają w tymczasowym areszcie.
(Agnieszka Wrońska)