Ponad tysiąc podpisów przeciwko budowie spopielarni zwłok nie powstrzymało inwestycji w Tarnowie. Miasto wydało ostateczne pozwolenie na budowę obiektu przy ulicy Komunalnej, a przedsiębiorca może rozpocząć prace w każdej chwili. Część mieszkańców osiedla Krzyż zapowiada jednak dalszą walkę. – Nie możemy utrudniać przedsiębiorcy realizacji zamierzenia budowlanego – tłumaczy wiceprezydent Tarnowa Maciej Włodek.
Sprawa budowy spopielarni zwłok w Tarnowie ciągnie się od kilku miesięcy. Jedna z tarnowskich firm pogrzebowych najpierw chciała wybudować krematorium w dzielnicy Mościce. Kiedy ten pomysł nie wypalił, zmieniła lokalizację na Strefę Aktywności Gospodarczej "Komunalna" w dzielnicy Krzyż. Przedsiębiorca wygrał przetarg i za ponad 1 milion 800 tysięcy złotych kupił tam działkę. A później wystąpił do urzędu miasta o uzyskanie pozwolenia na budowę. To postępowanie właśnie się zakończyło i magistrat wydał pozytywną decyzję dla inwestora.
Jak tłumaczy zastępca prezydenta Tarnowa Maciej Włodek, procedury nie pozwoliły wydać innego postanowienia:
- To nie jest uznaniowość prezydenta, czy wyda pozwolenie czy nie. Ten teren jest objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i w oparciu o ten dokument wniosek był procedowany. W zasadzie jest to procedura "zero-jedynkowa". Jeżeli inwestor spełni wymagania opisane w prawie budowlanym, to pozwolenie jest wydawane. Mówiąc wprost, nie możemy utrudniać przedsiębiorcy realizacji zamierzenia budowlanego.
Od samego początku przeciwko budowie krematorium protestowała część mieszkańców Krzyża. Udało im się nawet uzbierać ponad tysiąc podpisów pod sprzeciwem wobec takiej inwestycji. Natomiast w chwili, gdy firma pogrzebowa złożyła wniosek o wydanie pozwolenia na budowę, część mieszkańców chciała być stroną tego postępowania. Do magistratu złożono ponad 100 takich żądań.
Kolejny protest przeciwko budowie spopielarni zwłok. „Gdzieś musi powstać, ale nie u nas”
Jednak miejscy urzędnicy odrzucili te wnioski - m.in. ze względu na to, że nie byli bezpośrednimi sąsiadami planowanej spopielarni.
- Po prostu nie było bezpośredniego interesu do uznania bycia stroną. Strony są ograniczone do działek, z którymi sąsiaduje miasto. Są tam firmy, które prowadzą w tamtym terenie działalność gospodarczą. Jednak żadne wnioski od nich, by być stroną, nie zostały złożone. Liczba złożonych wniosków przez mieszkańców o bycie stroną pewnie wynika z tego, że takiej instalacji w mieście jeszcze nie było i być może budzi obawy. Natomiast traktujemy to jak każdą inną działalność usługową. I tak był ten wniosek procedowany - podkreśla Maciej Włodek.
Taka argumentacja jednak nie przekonuje Filipa Pinasa z rady osiedla Krzyż. Tak tłumaczy to w rozmowie z reporterem Radia Kraków:
- To, co miasto w tej sprawie robi, zasługuje na potępienie. Nie można prowadzić postępowania administracyjnego w taki sposób, by ograniczać transparentność przed wszystkimi osobami, które chciałyby wziąć w nim udział. Są to mieszkańcy, którzy komunikowali swoje obawy i złożyli do urzędu miasta wniosek, by móc być stroną. Co prawda, obecnie do terenu, w którym ma powstać krematorium, jest spora odległość od linii zabudowy. Ale zauważmy, że jest przewidziana rozbudowa strefy przeznaczona pod zabudowę mieszkalną. I wraz z postępem czasu kolejne domy będą się zbliżały do tej instalacji.
Protestujący mają również zastrzeżenia do czasu i sposobu wydania decyzji. Jak wskazuje Filip Pinas z rady osiedla Krzyż, dzień przed wydaniem pozwolenia na budowę magistrat poinformował mieszkańców, którzy chcieli uczestniczyć w postępowaniu, że nie ma podstaw do uznania ich za jego strony. W pismach zaznaczono jednak, że nie są one decyzjami administracyjnymi ani postanowieniami. Nie wskazano też możliwości odwołania.
– W jakiś pozorny sposób zablokowano każdemu zainteresowanemu możliwość dalszego postępowania w tej sprawie – ocenia Filip Pinas.
Władze Tarnowa odpierają te zarzuty. Wiceprezydent Maciej Włodek zapewnia, że zarówno postępowanie dotyczące pozwolenia na budowę, jak i kwestia uznania mieszkańców za jego strony były rozpatrywane zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego i obowiązującymi terminami.
– Musimy tego przestrzegać, bo w innym przypadku grożą nam sankcje finansowe, jeżeli takie postępowanie zostałoby uznane za prowadzone w trybie przewlekłym lub nieterminowym – tłumaczy Włodek.
Z decyzją miasta nie zamierza pogodzić się tarnowski radny Józef Gancarz, który od początku sprzeciwia się budowie krematorium w Krzyżu. Zapowiada kierowanie odwołań do organów nadzorujących samorząd. Jest też przekonany, że sprawa może ostatecznie trafić do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
– Ten temat jeszcze będzie trwał. Jestem przekonany, że w ostateczności nawet Naczelny Sąd Administracyjny wyda taką decyzję, że krematorium w Krzyżu nie powstanie – mówi Radiu Kraków radny.
Tymczasem decyzja o pozwoleniu na budowę spopielarni przy ul. Komunalnej ma ostateczny charakter. Co oznacza, że inwestor może rozpocząć prace w każdej chwili. A samo ewentualne odwołanie mieszkańców do wojewody nie spowoduje wstrzymania budowy.