Niecodzienna sytuacja w sprawie byłego prezydenta Tarnowa, skazanego w listopadzie za korupcje na 3 lata więzienia. Ryszard Ścigała stara się o odroczenie wykonania kary na rok czasu ze względu na sytuację rodzinną. Sąd Rejonowy w Brzesku już w lutym się na to nie zgodził. Obrona Ścigały złożyła jednak zażalenie na tę decyzję do Sądu Okręgowego, który miał w środę ostatecznie o tym zdecydować. Nie mógł jednak tego zrobić, bo dostał z Sądu w Brzesku postanowienie, które częściowo różniło się w treści od tego, które otrzymali obrońcy Ścigały.
Chodziło m.in. o to, że postanowienie, które otrzymał Sąd Okręgowy składało się z 1 punktu, a to które otrzymali obrońcy z 2.
- Tak na dobrą sprawę nie wiemy jakim postanowieniem i czym dysponujemy. Pracuję długo, wykonywałem zawód nie tylko sędziego, ale również prokuratora. Powiem szczerze, że z taką sytuacją jak żyje mam do czynienia pierwszy raz - przyznał sędzia Wojciech Zięć.
Po tym jak cała sytuacja wyszła na jaw, obrońca Ryszarda Ścigały mecenas Bogusław Filar wnosił o uchylenie orzeczenia Sądu Rejonowego w Brzesku i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Ten wniosek poparła również prokurator Małgorzata Cisło. Jak podkreśliła pani prokurator, w orzeczeniu Sądu Rejonowego w Brzesku, którym dysponuje Sąd Okręgowy w Tarnowie, napisano również, że nie było jej podczas posiedzenia w Sądzie Rejonowym w Brzesku, a była. W uzasadnieniu pomylono także jej nazwisko.
Sąd Okręgowy na razie chce wyjaśnień od Sądu Rejonowego w Brzesku i najpóźniej w maju ma zdecydować co dalej. Jeśli sprawa by została uchylona do ponownego rozpatrzenia, ostateczna decyzja o tym kiedy Ryszard Ścigała zacznie odsiadywać wyrok więzienia za korupcję, może się odwlec o kolejne miesiące.
Jak jednak przekonuje mecenas Bogusław Filar to nie jest wina Ryszarda Ścigały. "Jest to tylko dowód na to, że jakieś bardzo dziwne rzeczy dzieją się w Sądzie w Brzesku. Jestem adwokatem od kilkudziesięciu lat i pierwszy raz się spotykam z taką sytuacją. Pan sędzia również" - mówi.
(Bartłomiej Maziarz/ko)