Budynek, który szpeci starówkę, ma trzech współwłaścicieli, którzy do tej pory nie mieli wspólnego stanowiska co do sprzedaży ruiny miastu. Rozpoczęta jeszcze za prezydentury Romana Ciepieli procedura wywłaszczenia pod cel publiczny mogła trwać latami. Jak dowiedział się reporter Radia Kraków, wygląda jednak na to, że zadziałało to mobilizująco na właścicieli. Miasto pod kierownictwem nowego prezydenta Jakuba Kwaśnego szybko znalazło porozumienie i brakuje już tylko decyzji radnych o przesunięciu 1,5 miliona złotych w budżecie na kupno spalonej kamienicy. Pytanie, co dalej z tym miejscem?
Jak przyznaje w rozmowie z Radiem Kraków jedna ze współwłaścicielek kamienicy, w sierpniu zwrócili się do urzędu miasta o podjęcie rozmów w sprawie sprzedaży nieruchomości.
- We wrześniu ruszyły rozmowy i po wstępnym spotkaniu w urzędzie miasta poproszono nas o złożenie oferty. Poruszaliśmy się w niewielkich widełkach. Uzyskaliśmy zgodę trzeciego ze współwłaścicieli tej nieruchomości. W związku z różnymi wydarzeniami i też osobistą sytuacją, on w końcu zgodził się na kwotę, którą trzy lata temu proponował urząd miasta, czyli 1,5 miliona złotych. Tak naprawdę teraz piłka jest po stronie urzędu miasta i tylko od urzędu miasta zależy czy dojdziemy do porozumienia, czy nie - mówiła.
Słowa współwłaścicielki potwierdza w rozmowie z Radiem Kraków zastępca prezydenta Tarnowa Maciej Włodek.
- Rozmowy przebiegały w bardzo dobrej atmosferze. Myślę, że doszliśmy do konsensusu i miasto wejdzie w posiadanie tego obiektu. Mówiąc wprost, coś w końcu w tamtym rejonie się zadzieje - dodaje.
Jak podkreśla Włodek, potrzebna jest już tylko zgoda radnych na przesunięcie w budżecie 1,5 miliona złotych na wykup spalonej kamienicy.
Co dalej ze szpecącą tarnowski rynek kamienicą?
Na pewno w spalonej kamienicy nie powstanie druga część Pasażu Odkryć, czyli odpada pomysł, który lansował były prezydent Tarnowa Roman Ciepiela. Jego następca Jakub Kwaśny jeszcze w kampanii wyborczej mówił, że nie sztuką jest coś otworzyć, ale większą jest późniejsze utrzymanie takiego obiektu.
Pomysły architektoniczne mają przygotować m.in. studenci z Politechniki Krakowskiej w ramach swojej pracy semestralnej, którzy niedawno byli w Tarnowie i oglądali tę część starówki. Ma powstać z tego wystawa, a autorzy najlepszych projektów będą mogli liczyć na nagrody finansowe.
Jak podkreśla szef Centrum Dialogu Jacek Adamczyk, bez remontu spalonej kamienicy nie można wyremontować także Wielkich Schodów.
- Myślę, że idzie to w dobrym kierunku. Daliśmy studentom wolną rękę w myśleniu. Myślę, że możemy być tylko pozytywnie zaskoczeni - mówi.
Zastępca prezydenta Tarnowa Maciej Włodek dodaje, że o przyszłym przeznaczeniu tego terenu mieliby też zdecydować mieszkańcy.
Dla tego miejsca były już przygotowane koncepcje uzgodnione z konserwatorem zabytków, ale były one szykowane pod Centrum Dialogu. Nowe władze miasta chcą mieć inne pomysły.
Wiadomo, że na realizacje jakiejkolwiek inwestycji w oparciu o ruinę spalonej kamienicy potrzeba ogromnych pieniędzy, które trudno będzie znaleźć w oszczędnościowym budżecie miasta. Oby tylko nie skończyło się jak z wykupioną kamienicą przy ulicy Legionów, której adaptacja na jedną z siedzib urzędu miasta kosztowała dużo więcej, niż pierwotnie zakładano i trwała też o wiele dłużej.
Choć wiceprezydent Tarnowa Maciej Włodek zapewnia, że w przypadku planów odkupienia spalonej kamienicy przeprowadzono „analizę ryzyka kupna tego obiektu”. Obecnych właścicieli, jak i urząd miasta obowiązują np. te same zalecenia konserwatora zabytków dotyczące zabezpieczenia ruiny.
https://www.radiokrakow.pl/aktualnosci/tarnow/spalona-kamienica-przy-rynku-w-tarnowie-popada-w-coraz-wieksza-ruine/
Właściciele ruiny przekonują, że robili co mogli
Tymczasem właściciele nieruchomości przekonują, że kilka lat temu mieli plan na uratowanie pozostałości spalonej kamienicy. Przyznają jednocześnie, że było ono uzależnione od otrzymania dotacji z funduszy europejskich w ramach rewitalizacji Rynku, do czego jednak ostatecznie nie doszło.
Współwłaścicielka podkreśla, że wbrew temu co twierdzi konserwator zabytków, właściciele wypełniali zalecenia i zabezpieczali ruinę na tyle, na ile mogli. Dlatego odwołali się od decyzji konserwatora zabytków od nałożonej kary do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
- Sama kamienica nie jest wpisana do indywidualnego rejestru zabytków. Ona jest tylko częścią zabytkowego układu urbanistycznego miasta Tarnowa - podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków współwłaścicielka.