W nocy z piątku na sobotę tarnowscy strażacy zostali wezwani do pożaru kuchni w jednym z domów w Lisiej Górze. Kiedy przybyli na miejsce okazało się, że pożar został już ugaszony przez właścicielkę. Najprawdopodobniej przez roztargnienie kobiety zapalił się olej w garnku, w którym przygotowywała frytki. Z powodu wysokiej temperatury płonącego oleju, stopiły się elementy kuchenki i okapu.
Straty nie były duże - bo jak podkreślają mundurowi - właścicielka domu zachowała się jak profesjonalny strażak i płonący olej zgasiła przy pomocy pokrywki, dusząc w ten sposób płomienie. Gdyby użyła wody - straty były znacznie większe. Gdy na płonący, rozgrzany olej dostanie się woda - dochodzi do gwałtownej eksplozji.
Strażacy podkreślają, że przytomne zachowanie kobiety prawdopodobnie uratowało jej życie.
Marcin Golec/bp