Inwestycje sięgające niemal miliarda złotych, nowoczesna spalarnia śmieci w Mościcach i tytuł "Wybitnego Eksportera 2014 roku". Tarnowskie Azoty potwierdzają pozycję jednego z największych polskich eksporterów. Jak się okazuje, nie przełoży się to jednak na stworzenie dużej liczby nowych miejsc pracy.
Posłuchaj relacji Piotra Kopy
Posłuchaj Witolda Szczypińskiego, wiceprezesa zarządu Grupy Azoty
Posłuchaj rozmowy Wojciecha Musiała z Wojciechem Żurawski, dziennikarzem ekonomicznym Agencji Reuters
O mocnej pozycji Azotów lepiej od nagród świadczą liczby. Obecnie produkty Grupy, która jest drugim co do wielkości europejskim producentem nawozów trafiają do ponad siedemdziesięciu krajów świata. - Możliwość promowania polskiej jakości poza granicami kraju to powód do dumy i sporty zaszczyt – powiedział prezes Grupy Azoty Paweł Jarczewski odbierając prestiżową nagrodę dla eksportera roku.
Grupa Azoty staje się liderem polskiej i europejskiej gospodarki, ale to dopiero początek - powiedział Radiu Kraków Januszem Wiśniewskim, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej i jednocześnie były wiceprezes tarnowskich Azotów. CZYTAJ
Azoty jednak nie tylko wysyłają swoje towary za granicę, ale także coraz skuteczniej tam inwestują. Dostrzegł to nawet opiniotwórczy New York Times, który w jednym z ostatnich weekendowych wydań tekst o coraz bardziej widocznej ekspansji polskich firm na świecie zilustrował przykładem tarnowskich Azotów, które mają zakład produkcyjny w niemieckim Guben, ostatnio przejęły kopalnie fosforytów w Senegalu, a coraz głośniej mówi się o planach spółki dotyczących Ameryki Południowej.
Grupa Azoty, największy od lat pracodawca regionu tarnowskiego, planuje inwestycje sięgające niemal miliarda złotych. Jak się okazuje, nie przełożą się one niestety na stworzenie dużej liczby nowych miejsc pracy. Tych w mieście i powiecie tarnowskim ciągle jest bardzo mało, więc z planami chemicznego giganta wiązano duże nadzieje. - Myślę, że nie mniejszą wartością niż tworzenie nowych miejsc, jest utrzymanie na dotychczasowym poziomie tych już istniejących – wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków wiceprezes zarządu Grupy, Witold Szczypiński. - Na to trzeba patrzeć inaczej. Nowe wytwórnie chemiczne nie zatrudniają dużej liczby osób. Naszym celem jest ustabilizowanie zatrudnianie i ograniczenie produkcji nieefektywnych.
Grupa Azoty to wielki gracz na rynku przemysłu chemicznego. Są inwestycje liczone w setki milionów. To także firmy współpracujące. Jak ten wielki kapitałowy gracz zacznie współpracę z małymi firmami to chemia stanie się szansą także dla innych. Małe przedsiębiorstwa powinny współpracować z gigantem - mówił w porannej rozmowie z Radiem Kraków Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa. CZYTAJ
Tylko w Tarnowie - w „spółce matce” - pracuje obecnie ponad 2 tysiące osób. 70 procent zatrudnionych stanowią mężczyźni, a płaca minimalna wynosi teraz w tarnowskich Azotach 2800 złotych.
Za nieco ponad miesiąc powinno być też jasne czy tarnowskie Azoty wybudują – wspólnie z miastem – nowoczesną spalarnię śmieci. Pierwotnie instalację chciało budować Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, a koszty szacowano wstępnie na ponad pół miliarda złotych. Po opinii Ministerstwa Ochrony Środowiska, które nie widzi sensu w jej powstaniu, do gry wróciły Azoty. Chemiczna spółka od wielu miesięcy zgłaszała chęć udziału w inwestycji.
- Niebawem okaże się, czy ma ono solidne podstawy ekonomiczne – tłumaczy wiceprezes zarządu Grupy Azoty, Witold Szczypiński. - Sądzę, że studium przygotowane nam przez renomowaną firmą, odpowie na wszystkie pytania związane z inwestycją.
Spalarnia budowana wspólnie z Azotami miałaby powstać na terenie spółki w Mościcach. Z tej lokalizacji ucieszyli się mieszkańcy Krzyża, gdzie miał powstać obiekt MPEC-u. Dodatkowo koszt jej budowy ma być o niemal połowę niższy.
Spółkę Azoty tworzą 4 najważniejsze polskie firmy Wielkiej Syntezy Chemicznej, czyli zakłady w Tarnowie, Kędzierzynie-Koźlu, Policach i Puławach - wraz z zakładami w Gdańsku i Chorzowie.
(Piotr Kopa/Jacek Bańka/ew)