Tarnowscy radni zgodzili się na wycinkę 15 drzew w Parku Strzeleckim. Według tarnowskich urzędników to chore i zagrażające przechodniom brzozy, jesiony, kasztanowce, dęby, lipy oraz graby. Taką opinię co do stanu drzew potwierdziła już po oględzinach Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. W ubiegłym roku na bawiące się dzieci w ogródku jordanowskim w Parku Strzeleckim spadł oderwany konar kasztanowca. Wtedy na szczęście skończyło się na strachu, ale teraz urzędnicy wolą dmuchać na zimne i wyciąć drzewa, które mogą stanowić niebezpieczeństwo.
Posłuchaj wypowiedzi
Pamiętamy, jak ogromny konar upadł na dziecko. Całe szczęście, że nie skończyło się to tragedią, tylko niewielkimi obrażeniami. Wiemy, że nic nie wskazywało na to, że drzewo choruje i jest takie zagrożenie, a jednak tak się stało. Teraz te drzewa, które mają symptomy tego, że mogą zagrażać, możemy wcześniej reagować i je zabezpieczyć, a jeżeli się nie da zabezpieczyć należy je usunąć
- wyjaśniał Marek Kaczanowski dyrektor wydziału ochrony środowiska tarnowskiego magistratu.
Jednogłośna zgoda tarnowskich radnych na częściowe zniesienie formy ochrony przyrody nie oznacza jeszcze wycinki 15 drzew w Parku Strzeleckim, ponieważ musi się na to jeszcze zgodzić tarnowski konserwator zabytków. Jeśli tak się stanie, to w miejsce wyciętych drzew magistrat będzie musiał nasadzić nowe.
Jak podaje Urząd Miasta Tarnowa, w 2015 w Parku Strzeleckim było 1626 drzew i krzewów. Podczas rewitalizacji parku w latach 2018-2019 wycięto "wiele drzew, głównie samosiewów zacierających zabytkową kompozycję parkową, ponad 90% wyciętych drzew miały pierśnicę (średnicę na wys. 1,30 m) poniżej 30 cm. W ramach prac rewitalizacyjnych powysadzano 118 drzew liściastych i iglastych, 622 krzewy i ponad 150 000 bylin. Obecnie na terenie Parku rośnie ponad 1000 drzew".