Dąbrowa Tarnowska ma nadzieję, że przeprowadzka wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej do Brukseli nie zatrzyma po raz kolejny planów budowy obwodnicy. Miasto, które leży na trasie z Tarnowa do Kielc i Warszawy, walczy o nią od lat. Droga ma wszystkie potrzebne pozwolenia, a na jej przygotowanie wydano już 18 milionów złotych.
O tym, że obwodnica ma wreszcie szansę na powstanie mówiła przed miesiącem w Małopolsce wicepremier Elżbieta Bieńkowska. Decyzji jednak wciąż nie ma, a Bieńkowska lada dzień przestanie pełnić swoją funkcję i przeniesie się na stanowisko Komisarza ds. Rynku Wewnętrznego do Brukseli.
- Na zawirowania rządowe nie mamy żadnego wpływu - powiedział w rozmowie z Radiem Kraków burmistrz Stanisław Początek - Obwodnicę obiecali też nam parlamentarzyści: posłanka Urszula Augustyn czy Władysław Kosiniak-Kamysz. Mam nadzieję, że wszyscy nie przeniosą się do Brukseli i ktoś będzie pilnował w Warszawie naszych lokalnych spraw.
Burmistrz Dąbrowy Tarnowskiej dodaje, że teraz nie ma już też szans na odchudzenie projektu budowy obwodnicy, o czym mówiła wicepremier Bieńkowska, przekonując, że jest za droga. Początek odpowiada, że będzie to najprostsza 7-kilometrowa droga tylko z jednym pasem jazdy w każdą ze stron, ale i tak musi kosztować od 150 do 200 milionów złotych.
"Trasa jest tak zaprojektowana jak wskazują warunki terenowe. Dwukrotnie trzeba przekroczyć linię kolejową Tarnów - Szczucin oraz wybudować jeden most na rzece Breń. Tych przeszkód nie jesteśmy w stanie ominąć. Więc bardzo się dziwie, że są tacy, którzy mówią, że jest to bardzo wypasiona inwestycja, a prawda jest taka, że jest to skromne obejście miasta Dąbrowy Tarnowskiej". - wyjaśniał w rozmowie z Radiem Kraków, burmistrz Dąbrowy Stanisław Początek.
Przypominamy: Decyzja ws. obwodnicy Dąbrowy Tarnowskiej we wrześniu
Posłuchaj wypowiedzi
(Bartek Maziarz/ew)