40-letni spadochroniarz z Krakowa, który przeżył katastrofę lotniczą pod Częstochową jest już po operacji. Zabieg zaczął się przed 9 i trwął kilka godzin. Przeprowadził go profesor Andrzej Maciejczak, jeden z najbardziej znanych i cenionych neurochirurgów w Polsce. Na tym jednak nie skończyły się operacje mężczyzny.
Z informacji uzyskanych przez naszych reporterów wynika, że operacja kręgosłupa przebiegła prawidłowo. Po niej pacjent przechodził kolejny zabieg, operację łokcia.
- To wyjątkowe złamanie. Takie zdarzają się rzadko. Pacjent oczekuje na operację planową i ona w takim trybie zostanie przeprowadzona - tłumaczył ordynator Maciejczak. Początkowo mężczyzna miał być operowany w Częstochowie. Jednak na własne życzenie wypisał się ze szpitala i śmigłowcem został przetransportowany do Tarnowa.
O leczeniu w Tarnowie mężczyzna zadecydował razem z rodziną. Stan ogólny 40-latka jest dobry. Pacjent powinien w ciągu tygodnia opuścić tarnowski szpital. W katastrofie, do której doszło w sobotę w Topolowie, zginęło 11 osób. Przeżył jedynie instruktor spadochroniarstwa, któremu życie uratowali okoliczni mieszkańcy wyciągając go z samolotu. Jak ustalili do tej pory eksperci z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, samolot, który spadł pod Częstochową, miał awarię lewego silnika.
Mężczyzna po wypisaniu ze szpitala w Częstochowie na własne życzenie trafił na oddział neurochirurgii. "Pacjent przyjechał do nas na operację kręgosłupa, jest to skomplikowane złamanie, które będzie wymagało trudnej operacji. Ma również inne obrażenia, które wymagały zaopatrzenia w pierwszej kolejności. Te obrażenia są pod kontrolą, sprawdzimy, czy ich leczenie można już zakończyć" - mówił Andrzej Maciejczak.
Na neurochirurgię w Tarnowie trafiają pacjenci nie tylko z południowej Polski, ale z całego kraju, a sam oddział specjalizuje się w chirurgii kręgosłupa.
Agnieszka Bednarz, Ola Ratusznik