Osiem razy był już przesuwany termin rozstrzygnięcia przetargu na budowę obwodnicy Lisiej Góry. Dzieje się tak, ponieważ przeciąga się termin uzyskania zezwolenia na realizację tej inwestycji. Nowa droga ma wyprowadzić ruch tranzytowy samochód jadących tzw. drogą mielecką na Podkarpacie i z tego regionu. Jednocześnie obwodnica ma uruchomić nowe tereny inwestycyjne.
Posłuchaj co mówi wójt Lisiej Góry, Arkadiusz Mikuła
Jak podkreśla wójt Lisiej Góry Arkadiusz Mikuła, tzw. ZRID ma zostać wydany w pierwszej połowie tego roku. Wtedy znikną przeszkody do rozstrzygnięcia przetargu i podpisania umowy na budowę obwodnicy.
Przetarg czeka na decyzję ZRID. Ta decyzja uruchomi wycenę gruntów, ich wykup i wypłatę odszkodowania mieszkańcom. Jak będzie decyzja ZRID, Zarząd Dróg Wojewódzkich, który jest inwestorem, rozstrzygnie przetarg. To są długie procedury. To inwestycja o wartości około 100 milionów złotych. Po rozstrzygnięciu przetargu będzie podpisanie umowy i już wbicie łopaty - podkreśla.
Od podpisania umowy obwodnica Lisiej Góry ma powstać w ciągu dwóch lat. Urzędnicy szczycą się tym, że budowa 4,5-kilometrowej drogi nie będzie wiązała z koniecznością wyburzeń.
Jednak mieszkańcy ulicy Długiej, nad którą będzie przechodził wiadukt, nie ustają w protestach. Boją się hałasu i zanieczyszczenia. Zapowiadają do końca walkę o zatrzymanie inwestycji.
Zdaniem wójta Mikuły na tym etapie procedury jest już za późno na rozmowę o przebiegu obwodnicy Lisiej Góry, z kolei protestujący mieszkańcy przekonują, że ich głos nie został wzięty pod uwagę w ustalaniu wariantu drogi.