Żeby wyczekiwana wschodnia obwodnica mogła powstać, miasto Tarnów - zgodnie z obowiązującymi przepisami - musiałoby do niej dołożyć kilkaset milionów złotych, których nie ma. Dlatego wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec oraz szef krakowskiego oddziału GDDKiA Maciej Ostrowski zaproponowali prezydentowi Tarnowa, żeby na razie zająć się przygotowaniem samego projektu. Na to miasto musiałoby wydać kilka milionów złotych. Oczekiwano, że taka decyzja zapadnie podczas lipcowej sesji nadzwyczajnej. Sesja się odbyła, ale takiego głosowania jednak nie było i się na nie nie zanosi.
Posłuchaj co mówi prezydent Tarnowa, Jakub Kwaśny
- Najpierw telefonicznie, potem pisemnie poprosiłem GDDKiA w Krakowie o informację, wzór porozumienia i szacunkowe koszty. Oczekujemy na odpowiedź. Nie wiem, co mogę zaproponować bez tego radnym. Podpisywaliśmy umowę na przejście dla pieszych w ciągu drogi krajowej i takie porozumienie radni otrzymali, mogli się z nim zapoznać - mówi prezydent Tarnowa, Jakub Kwaśny.
Jak przekonuje Kacper Michna z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, drogowcy odpowiedzą prezydentowi.
- Cały czas jesteśmy zainteresowani budową wschodniej obwodnicy Tarnowa, zgodnie z wariantem poprowadzonym częściowo w granicach samego miasta i zgodnie z decyzją środowiskową, która została dla tej inwestycji już wydana - dodaje.
Problemem jest prawdopodobnie to, że formalnie wciąż trwa umowa na przygotowanie nowych przebiegów wschodniej obwodnicy Tarnowa w dalszej odległości od miasta, zawarta jeszcze w 2023 roku. Wprawdzie wszystkie przygotowane projekty spotkały się z protestami mieszkańców okolicznych gmin, a krakowski oddział GDDKiA twierdzi, że ta umowa zostanie "wygaszona", ale formalnie wciąż obowiązuje. Dlatego drogowcy nie mogą wystąpić o zawarcie formalnego porozumienia z Tarnowem na przygotowanie projektu wschodniej obwodnicy. Bez tego Jakub Kwaśny nie przedstawi tego pomysłu pod głosowanie radnych.
Jak się dowiedziałem @GDDKiA_Krakow przygotuje projekt porozumienia ws. dokumentacji wschodniej obwodnicy Tarnowa i prześle je do @JakubKwasny . Ale to na razie sam projekt, bo jest przeszkoda w postaci wygaszanej umowy na inne warianty @RadioKrakow https://t.co/Xr6ABT4Dir
— Bartłomiej Maziarz (@BartMaziarz) July 24, 2025
Tymczasem decyzja środowiskowa jest ważna jeszcze do 2028 roku. Rozpoczęcie projektowania wschodniej obwodnicy miało potwierdzić władzom centralnym, że ten pomysł jest w grze, ale także dać czas na obiecywaną zmianę przepisów, która umożliwiałaby pokrycie ogromnych kosztów takiej budowy w większym stopniu, niż pozwalają na to obecnie przepisy dla miast na prawach powiatu.
Problem ten nie dotyczy tylko Tarnowa. Teraz Tarnów - jako miasto na prawach powiatu - musiałby wyłożyć większą część kosztów na sfinansowanie drogi przebiegającej przez teren Tarnowa, czyli kilkaset milionów złotych.
- Sytuacja jest zero-jedynkowa. Zgodnie z przepisami to miasto Tarnów musi wpisać do swojego budżetu to zadanie. Jeżeli tego nie zrobi, to nie ma innej możliwości zbudowania obwodnicy. My, jako resort, czy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, zgodnie z prawem, nie możemy realizować zadania na terenie miasta. Liczę na to, że zgodnie z deklaracją o nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Tarnowa w lipcu, na której ta decyzja zostanie podjęta, że to jest czas, na który mieszkańcy Tarnowa i regionu tarnowskiego czekają - mówił pod koniec czerwca Radiu Kraków wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec.
Z taką interpretacją nie zgadza się jednak prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny, który oczekuje na formalny wniosek ze strony GDDKiA, który poddałby pod głosowanie radnych. Na to się jednak nie zanosi, a czas biegnie.
Przygotowanie projektu wschodniej obwodnicy Tarnowa to od 7 do 10 milionów złotych. Po pół miliona złotych obiecały dołożyć samorządy Lisiej Góry i Skrzyszowa. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad sfinansuje tę część projektu, która dotyczy przebiegu trasy przez gminę Tarnów. Resztę miałoby pokryć miasto.
Natomiast umowa na przygotowanie nowych wariantów przebiegu wschodniej obwodnicy Tarnowa została podpisana w czerwcu 2023 roku. Firma projektowa miała za to otrzymać 8,5 miliona złotych. Jednak krakowski oddział GDDKiA twierdzi, że do tej pory wydatkowano około miliona złotych i do Ministerstwa Infrastruktury ma zostać przekazana rekomendacja ze strony krakowskiego oddziału o wygaszenie tego zadania poprzez jego ograniczenie i zakończenie. Jak przekonują władze oddziału GDDKiA w Krakowie, przygotowywane dotąd w ramach tego zadania warianty spotkały się z ogromnymi protestami okolicznych gmin, ale także miały mieć tylko po jednym pasie w każdą ze stron i były zlokalizowane zbyt daleko od Tarnowa, żeby można było mówić o tym, że to obwodnica miasta.
Wschodnia obwodnica Tarnowa: wiceminister infrastruktury obiecuje zmiany w ustawie