Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Spotkanie ze świadkiem historii - stuletnią Józefą Handzlik

100 lat temu, 16 lutego 1923 roku, w Brzezince koło Oświęcimia urodziła się Józefa Handzlik. Podczas niemieckiej okupacji wraz z rodzicami i rodzeństwem znalazła się wśród tysięcy ludzi wysiedlonych ze wsi ze względu na planowaną rozbudowę obozu koncentracyjnego Auschwitz. Pani Józefa podczas wojny pomagała bliźnim. Otoczyła opieką swoją koleżankę z pracy, którą Niemcy osadzili w obozie koncentracyjnym Auschwitz za sprzedaż butów rodzinie żydowskiej. Dostarczała jej lekarstwa za pośrednictwem cywilnych robotników pracujących na terenie obozu. Z czasem pomocą zostali objęci inni więźniowie. Jednak traumatyczne zdarzenia nie ominęły samej rodziny pani Józefy...

Spotkanie ze świadkiem historii - stuletnią Józefą Handzlik
fot: PAP/Zbigniew Meissner

posłuchaj materiału Natalii Feluś

Dziś w Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej odbyło się spotkanie z panią Józefą Handzlik.

Każdy, kto mieszkał w Oświęcimiu lub okolicy, był przerażony obozem Auschwitz – mówiła stuletnia oświęcimianka Józefa Handzlik, która we wtorek w Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej podzieliła się swoimi wspomnieniami z czasów niemieckiej okupacji.

Józefa Handzlik, z domu Hatłas, była jedną z wielu odważnych osób pomagających więźniom KL Auschwitz. Setne urodziny obchodziła 16 lutego. Urodziła się w Brzezince, jako 11 dziecko Marii i Pawła Hatłasów. Przed wojną ukończyła 7 klas szkoły powszechnej.

Podczas niemieckiej okupacji wraz z rodzicami i rodzeństwem znalazła się wśród tysięcy wysiedlonych przez Niemców z podoświęcimskich wsi ze względu na planowaną rozbudowę KL Auschwitz. Wspominała, że rodzina przeszła wówczas bardzo wiele. Podczas wysiedlenia jej matka doznała zawału.

W 1941 roku Józefa rozpoczęła pracę w sklepie Baty znajdującym się w Rynku w Oświęcimiu. Pracowała tam m.in. z Zofią Szewczyk, siostrą majora Piotra Szewczyka, oficera policji i Wojska Polskiego, cichociemnego, a także Irena Bubec. "Irena w 1941 r. sprzedała buty żydowskiemu chłopcu. Tego nie wolno było robić. (…) Ona miała przyjaciela, w którym kochała się jej koleżanka. Z zazdrości powiedziała Niemcom o tych butach. Irena stanęła przed sądem i została skazana na pobyt w KL Auschwitz" – relacjonowała.

Irena Bubec przeżyła obóz dzięki Józefie Handzlik. Więźniarka przesłała jej gryps, w którym prosiła o pomoc. "Trudności były ogromne. Trzeba było bardzo uważać, by ktoś nie zdradził. Przychodzi pewnego dnia mężczyzna, pracownik z obozu, i podaje karteczkę. (…) Tam było napisane: Józia! Poślij mi lekarstwa, bo jestem ciężko chora. Już nie pamiętam nazw. Miałam znajomą farmaceutkę, żarliwą patriotkę. Ona dostarczyła mi ten lek. Potem, ten mężczyzna go zabrał. Ale Irena nie była jedyna. (…) Na lekarstwa wydałam dużo pieniędzy. Nigdy ich wiele nie miałam, ale też nie przywiązywałam do nich wagi. Życie ludzkie jest wartością większą" – mówiła Józefa Handzlik.

Bubec doczekała wolności w obozie w północnych Niemczech, który wyzwolili Amerykanie. Potem leczyła się w Szwecji, ale wróciła do Oświęcimia. "Całą noc nie spałyśmy wtedy. Rozmawiałyśmy. Opowiadała o swoich przeżyciach" – wspominała stulatka.

Józefa Hatłas współpracowała również z Heleną Stupką, która podczas II wojny światowej działała w konspiracji, najpierw w Związku Walki Zbrojnej, potem w Armii Krajowej. Organizowała żywność oraz przekazywała grypsy. Stupka kierowała Komitetem Niesienia Pomocy Więźniom Politycznym Obozu Oświęcimskiego. Pomogła wielu uciekinierom z KL Auschwitz, m.in. Augustowi Kowalczykowi. Uczestniczyła także w przygotowaniach do innych ucieczek.

"Stupkowa potrzebowała zawsze żywności. Mogła to być kasza, ryż, ziemniaki z tłuszczem. Gotowała na drugim piętrze w kamienicy obok. (…) Żywność zostawiałyśmy jej na dole. Inne lokatorki wiedziały, że to nie dla nich. Stupkowa gotowała. Odbierali to potem pracownicy zatrudnieni na terenie obozu. Oni byli z Oświęcimia; Stupka ich znała. Przekazywali żywność więźniom. (…) Zosia Szewczyk miała innych znajomych, którym pomagała. Bardzo się narażała. (…) Za taką pomoc groził co najmniej pobyt w obozie. To nie było bezpieczne" – opowiadała.

Jak podkreśliła, obóz Auschwitz wszystkich przerażał. "Każdy, kto mieszkał w Oświęcimiu lub okolicy, był przerażony obozem Auschwitz" – mówiła.

Wspominała m.in., że widziała kolumny więźniów prowadzonych do pracy. "Widziałam ich codzienne. Szli o 7. rano do pracy. Maszerowali żywo. Potem wracali wymęczeni, poturbowani, pobici. Poszłam tylko raz porządnie się przyjrzeć. Nie dało się patrzeć. Jeden drugiego ciągnął, choć sam nie miał siły. Na końcu jechała furmanka z wysokimi burtami. Z tego wozu kapała krew. Rany boskie, oni tam musieli być ranni" – relacjonowała Józefa Hatłas.

27 stycznia 1945 r. do miasta i obozu wkroczyła Armia Czerwona. "Wyzwolenie. Krzyczałyśmy: wyzwolenie, wyzwolenie! Było kilka osób, które przybiegły na rynek z radości, że wojna się kończy" – mówiła.

Po wojnie nie było łatwo. Rodzice, którym Niemcy wszystko zabrali, nie mieli nic. "Były czyste pola; bez zabudowań. A tatuś miał do, warsztat, rzeźnię, stodołę. Wszystko stracone. Ciężkie życie było. Trudno to opowiedzieć" – wspominała.

Dyrektor Muzeum Pamięci w Oświęcimiu Dorota Mleczko podkreśliła we wtorek podczas spotkania, że szczególnie w obecnym czasie "jest istotne, by na nowo wsłuchiwać się uważnie i wnikliwie w to, co mówią świadkowie historii". "Świadkowie historii, jak pani Józefa, w momencie trudnych wyborów, próby, jakiej zostali poddani kilkadziesiąt lat temu, umieli zachować człowieczeństwo stając się cichymi bohaterami" – powiedziała.

Muzeum Pamięci jest samorządową instytucja kultury, której organizatorem jest powiat oświęcimski, a organem współprowadzącym ministerstwo kultury. Jego misją jest prowadzenie działań mających na celu upamiętnienie mieszkańców ziemi oświęcimskiej, ze szczególnym uwzględnieniem okresu II wojny światowej i pomocy, jaką niejednokrotnie z narażeniem życia nieśli oni więźniom obozu.

fot: PAP/Zbigniew Meissner

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"