Są zmęczeni, ale szczęśliwi, że wrócili. Po 11 dniach pomocy ofiarom trzęsienia ziemi w Nepalu, polscy ratownicy wracają do kraju. W środę na lotnisku wojskowym w Warszawie wylądował samolot z pierwszą grupą. W czwartek przylecieli kolejni członkowie ekipy liczącej w sumie 81 ratowników.
Posłuchaj co mówi Waldemar Kałuziński, nowosądecki strażak, który wrócił z akcji ratunkowej w Nepalu
Grupa 8 nowosądeckich strażaków, która brała udział w akcji ratunkowej w Nepalu, około godziny 12.00 wylądowała na lotnisku wojskowym w podkrakowskich Balicach. W sumie z Małopolski do Nepalu wyjechało 15 strażaków ze specjalnej grupy poszukiwawczo-ratunkowej. Przez 11 dni brali udział w poszukiwaniu ocalałych z trzęsienia ziemi w okolicach Katmandu i w rejonie Gorkha.
Siedmiu ratowników z Małopolski wciąż jest w Nepalu, choć nie biorą już udziału w akcjach ratunkowych. Wrócą w najbliższych dniach samolotami Pomocy Humanitarnej.
W Nepalu polska grupa ratownicza skierowana została w większości do miejscowości Lolitpur, położonej kilkanaście kilometrów od stolicy kraju Katmandu. Ich zadaniem było poszukiwanie ofiar pod gruzami zawalonych budynków. Ratownicy zajmowali się też pomocą medyczną poszkodowanym i koordynowaniem rozdzielania darów, które docierały tam z Polski. Głównie była to odzież, żywność i namioty. Na miejscu ratownicy zostawili też część swojego sprzętu, na przykład stacje uzdatniania wody, czego w zniszczonym trzęsieniem ziemi kraju nadal brakuje.
Według ostatnich danych, kataklizm pochłonął ponad 7200 ofiar. Przeszukiwanie gruzowisk nadal jednak trwa a wielu rannych w ciężkim stanie przebywa w szpitalach. Władze Nepalu spodziewają się, że ostateczny bilans ofiar sięgnie 10 tysięcy zabitych. To oznacza, że będzie to najtragiczniejsze zdarzenie w historii w tej części świata.
Przeczytaj: Nepal po trzęsieniu ziemi. "Budynki trzęsły się jak galareta"
(Sławomir Wrona/Karol Surówka/ko)