Prokuratura potwierdza - na wysypisku odpadów w Choczni niedaleko Wadowic mogą być ukryte pojemniki z nieznaną substancją. Od 16 września strażacy i specjalna brygada chemiczna przeszukują góry odpadów. Śledztwo ruszyło po doniesieniu byłego pracownika składowiska, według którego pod osłoną nocy miały być na nie przywożone i składowane beczki z nieznanymi substancjami chemicznymi. Cały czas trwa przeszukiwanie składowiska. Na razie wytypowano jedno miejsce, gdzie pod stertą ziemi i odpadów mogą być ukryte pojemniki.
"Według naszych ustaleń mogą to być elementy metalowe. Nie mamy pewności, że są to beczki. Na razie trudno też przesądzać, co się w nich znajduje" - informuje Radio Kraków Jerzy Utrata, prokurator rejonowy z Wadowic.
Do tej pory na zlecenie prokuratury przekopano około cztery metry kwatery. Prace są nadal prowadzone. Śledztwo jest prowadzone pod kątem nielegalnego składowania lub przewożenia odpadów, które mogą zagrażać zdrowiu lub życiu wielu osób, lub znacząco zanieczyścić środowisko. Za takie przestępstwo grozi do pięciu lat więzienia.
(Marek Mędela/ew)