Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Pojechali do Lwowa i przywieźli blisko 200 uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy

Kierowcy-ochotnicy z okolic Brzeska po raz drugi wybrali się za wschodnią granicę. Tym razem pojechali trzema autokarami, żeby przywieźć do Polski więcej osób. Natomiast z rodzinnego Brzeska zawieźli suchy prowiant, koce, odzież i wiele innych tak potrzebnych rzeczy. Cała podróż trwała 24 godziny, a towarzyszył im reporter RK Tomasz Bździkot

Pojechali do Lwowa i przywieźli blisko 200 uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy
fot: T.Bździkot

Dary zostały przekazane, a uchodźcy zabrani do Polski. To najważniejsze. Dodatkowo czas, w którym uwinęli się kierowcy-wolontariusze z powiatu brzeskiego był imponujący. Pierwsze przekroczenie granicy zajęło zaledwie godzinę. W drugą stronę, ze względu na tłum ludzi przekraczających granicę oraz nawet kilkunastokilometrową kolejkę samochodów już kilka razy dłużej. Choć niespełna sześć godzin to i zaskakująco dobre tempo. Wszystko dzięki dobrej organizacji pozostających ze sobą w niemal ciągłym kontakcie kierowców mówi Łukasz Kornaś, jeden z wielu organizatorów tej pomocy humanitarnej wysyłanej na Ukrainę

Posłuchaj wypowiedzi

I jak można było usłyszeć między wierszami, aby szybciej przedostać się przez granicę, potrzebne jest trochę - w dobrym tego słowa
znaczeniu - cwaniactwa.

Na trasie z granicy do miasta minęliśmy rozstawionych na drodze kilka, gdzieś siedem posterunków z żołnierzami oraz
członkami ukraińskich wojsk obrony terytorialnej. Zatrzymano nas dopiero na ostatnim, na wjeździe do Lwowa. Tam sprawdzono
jeszcze raz papiery oraz wnętrze autobusu. Na ulicach miasta jest naprawdę tłoczno, są duże korki. Na początek pojechaliśmy
odwieźć dary do lwowskiego Caritasu. Tam szybko wypakowaliśmy to czego nie zostawiliśmy na granicy - żywność, w tym tonę mąki,
środki higieniczne i wiele więcej. Irena, która przyjmowała transport, zapewniała, że wszystko się bardzo przyda:

Posłuchaj wypowiedzi

Choć w samym centrum - przechadzając się w okolicach Rynku we Lwowie - można odnieść wrażenie, że wojny prawie nie ma.
Działają sklepy, kawiarnie, restaurację, widać spacerujących ludzi, wojskowych na tym terenie nie widać. Natomiast niecodzienne jest tłum ludzi, całe rodziny, zmierzające gdzieś z plecakami i walizkami. W tym tłoku panującym na ulicy nawet się trochę zgubiliśmy. Na szczęście spotkaliśmy Zenka, który wsiadł do autobusu i nas pokierował. Jak mówił Zenek, a w rozmowie pomagał kierowca Mariusz, nie boi się poboru, choć z bronią nie jest za pan brat:

Posłuchaj wypowiedzi

Zenek też przyznawał, że alarmy przeciwlotnicze są coraz częstsze - we Lwowie są nawet cztery razy dziennie - choć na szczęście nie było żadnego wybuchu. Na dworzec natomiast, dojechaliśmy tak niecałe dwie godziny przez godziną policyjną. Samochodów na ulicach wciąż było bardzo dużo i zanim dojechaliśmy, przedzieraliśmy się przez korki. Przed lwowskim dworcem rzeczywistość jest już zupełnie inna. To tutaj zmierzają wszyscy uchodźcy. próbując załapać się na transport do Polski i koczują w tym miejscu. Wolontariusze rozdają ciepłe posiłki, są też rozstawione koksowniki. Większość osób podchodzi kiedy podjeżdża pusty autobus:

Posłuchaj wypowiedzi

Jak przyznawali kierowcy i wszyscy będący na miejscu wolontariusze to właśnie konieczność odmawiania transportu jest najgorsza. W sumie do Polski dzięki tej drugiej już wyprawie wolontariuszy z powiatu brzeskiego przetransportowano prawie 200 osób - kobiety i dzieci. Niewielka część została w Brzesku, kolejna w Krakowie, a wielu z uchodźców ruszyło w dalszą podróż - do Warszawy, Wrocławia czy zagranicę: Niemiec, Holandii czy też Włoch.

fot: T.Bździkot

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu