To pierwszy taki przypadek w historii polskiej konserwacji - przekonuje Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach. Chodzi o dwa czepki kąpielowe należące do Karola Wojtyły w latach 60. i 70., które trafiły do pracowni. Oba były w fatalnym stanie. Część prac polegała na uzupełnieniu dużych ubytków. Biorąc pod uwagę fakt, że czepki zostały wykonane z tworzywa sztucznego - dla specjalistów było to tym trudniejszym zadaniem.
Posłuchaj materiału Magdaleny Zbylut
"Konserwatorzy musieli zastosować metody mało powszechne. O konserwacji gumy wiemy bowiem stosunkowo niewiele" - podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków Anna Czajkowska-Sałapat z Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach. "Oba czepki były różne, ale oba niemal tak samo zabrudzone i uszkodzone. Trudność sprawiło nam nawet rozprostowanie czepków bez ich uszkodzenia, by przywrócić im dawny kształt" - dodała Ewa Pietrzyk konserwator.
Czepki mają ciekawą fakturę i kształt. "Możemy zobaczyć delikatne motywy gwiazdek. A sam kształt, tył jest mocno przedłużony, chroni kark" - zauważa Anna Czajkowska-Sałapat.
Karol Wojtyła był zapalonym pływakiem, ale i kajakarzem, narciarzem. "Pasją zaraził ojciec papieża. Zabierał syna nad rzekę Skawę i tutaj wśród wzgórz Beskidu Małego pływali. Ojciec Święty nie zaniechał pasji nawet już jako papież. Zażyczył sobie nawet, by zbudowano mu basen w jego letniej rezydencji. Zażartował wówczas, że będzie to kosztowało mniej niż nowe konklawe" - przypomina Artur Oboza, muzealny dokumentalista i przewodnik.
Prace przy czepkach kąpielowych Karola Wojtyły trwały ponad rok. Dodajmy jeszcze, że oprócz nich z pracowni konserwatorskiej wróciły również buty narciarskie papieża, a także fartuch kajakowy.
(Magdalena Zbylut/ew)