Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Wiceminister zdrowia: "Powrót dyspozytorni pogotowia do Nowego Sącza niewykluczony"

Powrót dyspozytorni pogotowia ratunkowego do Nowego Sącza nie jest wykluczony – mówił w Sejmie wiceminister zdrowia Piotr Warczyński. Przedstawiciel resortu zdrowia odpowiadał na pytanie posła Arkadiusza Mularczyka wsparte apelem podpisanym przez ponad 16 tys sądeczan. Pretekstem do wystąpienia była pomyłka dyspozytora z Tarnowa, który wysłał karetkę w niewłaściwe miejsce. Pacjent nie doczekał się na pomoc i zmarł. Piotr Warczyński wyjaśnił, że reforma systemu ratownictwa w Małopolsce zakończy się w przyszłym roku i wszystko jest jeszcze możliwe. Pomylenie miejscowości o identycznej nazwie było jego zdaniem błędem ludzkim, który mógłby się zdarzyć w dyspozytorni w Nowym Sączu ale także minister czeka na wynik śledztwa w tej sprawie.

Wiceminister zdrowia: "Powrót dyspozytorni pogotowia do Nowego Sącza niewykluczony"
Fot. Bartosz Niemiec

Pomylenie miejscowości o identycznej nazwie było jego zdaniem błędem ludzkim, który mógłby się zdarzyć także w dyspozytorni w Nowym Sączu, ale także minister czeka na wynik śledztwa w tej sprawie. "Zakończyła się kontrola. Nie jest to, naszym zdaniem, winą tego, czy tam są dwie dyspozytornie, czy też potrzebna byłaby trzecia. Taki błąd mógłby zdarzyć się w dyspozytorni w Nowym Sączu" - mówi wiceminister zdrowia. 

Piotr Warczyński dodał również, że lokalizacja dyspozytorni zależy od decyzji wojewody. W rozmowie z Radiem Kraków wojewoda Jerzy Miller stwierdził stanowczo, że decyzji o rozlokowaniu dyspozytorni pogotowia w Małopolsce zmieniać nie zamierza.

Nie zmienię zdania. Moje zdanie nie zależy od tego co ja myślę o takiej organizacji systemu medycznego. Mamy analizę 200 tysięcy przypadków konieczności wysłania karetki w skali województwa. Komputer wylicza gdzie jest długi czas dojazdu a gdzie krótki. Wiemy jak przestawiać karetki, żeby bezpieczeństwo było wyższe. Jest coś innego. Samorządy o tym wiedzą. Dzięki zmianom, które wprowadzamy od 2012 roku, możemy mieć od przyszłego roku kolejnych 5 miejsc stacjonowania karetek - mówił w Radiu Kraków wojewoda Miller. CZYTAJ 

Sytuacja, w której dyspozytor pomylił Kamionkę w powiecie limanowskim z Kamionką Wielką koło Nowego Sącza to nie jedyny przypadek budzący kontrowersje. 1 września karetka została wysłana na ul. Zamieście do Tymbarku. Na miejscu okazało się, że takiej ulicy tam nie ma. Dopiero kolejny kontakt z wzywającą pozwolił ustalić, że Zamieście to nazwa przysiółka koło Limanowej. W tym przypadku, zdaniem dyspozytorów z Tarnowa, winna była osoba wzywająca pomocy, która podała niewłaściwy adres. 

Także zaraz po wprowadzeniu nowego systemu zarządzania karetkami w 2012 r. zdarzały się tragiczne błędy. Najgłośniejszy był przypadek z Zakopanego, gdzie zmarła 82-letnia kobieta, do której karetka jechała 40 min.  

Śledztwo prokuratury zakończyło się umorzeniem w związku z niemożliwością wskazania osoby odpowiedzialnej. W jego trakcie ujawniono jednak długi szereg nieprawidłowości. Jak wynikało z zeznań przesłuchiwanych ratowników, dyspozytorka przyjmująca zgłoszenie nie wiedziała, gdzie leży Skrzypne. Także załoga karetki z Zakopanego nie mogła trafić pod wskazany adres, bo wcześniej nie jeździła w rejon podlegający na co dzień szpitalowi w Nowym Targu. Dyspozytorka nie mogła się też skontaktować z załogą, bo ratownicy nie mieli na miejscu zasięgu. Nie powiodły się również próby kontaktu radiowego. Na domiar złego zawiesił się tablet, w którym zainstalowany był system autonawigacji.

Ewidentnym błędem systemu był też przypadek w Krakowa, gdzie do pacjenta w Nowej Hucie wysłano karetkę z Niepołomic, choć potrzebujący pomocy znajdował się kilkaset metrów od nowohuckiej podstacji pogotowia. Jak ustalono, dyspozytor podjął taką decyzję, bo w karetce oddalonej o 12 kilometrów od miejsca wezwania był lekarz. Jarosław Gucwa z Instytutu Ratownictwa Medycznego w rozmowie z Radiem Kraków przekonywał jednak, że przy tego typu zgłoszeniach nie ma to znaczenia. Na miejsce powinni jechać ci, którzy mają najbliżej.

Wojewoda Jerzy Miller zapewnia jednak, że po kilku latach system działa coraz lepiej. Według statystyk na które się powołuje, średni czas dojazdu karetki do pacjenta w całym województwie skrócił się radykalnie. 

(Sławomir Wrona/ew)

Obserwuj autora na Twitterze: 

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"