Od 27 lipca w Nowym Sączu obowiązuje prawo, które ma oczyścić ulice z nadmiaru reklam i ich najbardziej szpecących wersji. Uchwała reklamowa została przyjęta przed rokiem, ale zapisano w niej 12 miesięcy na dostosowanie się do nowych przepisów.
W uchwale miasto zostało podzielone na pięć stref, w piątek minął termin na dostosowanie przyjęty dla strefy pierwszej, drugiej i trzeciej. Obejmują one centrum, obszary najbardziej cenne historycznie i pięć głównych dróg wjazdowych. To właśnie tam problem szpetnych reklam najbardziej rzuca się w oczy. "Widzimy i w Nowym Sączu, i w wielu innych miastach jak reklama oszpeca w stylu - jak to mówią - wieś tańczy, wieś śpiewa" - oceniają w rozmowie z Radiem Kraków sądeczanie.
Niestety w ciągu ostatnich 12 miesięcy , czyli w tzw. "okresie przygotowawczym" w mieście nie zaszły widoczne zmiany, co przyznają także urzędnicy wydziału architektury sądeckiego magistratu. Czy teraz wszystko przyspieszy? Niekoniecznie. Jak dotąd, w ślad za uchwałą reklamową nie przyjęto uchwały o opłatach reklamowych wraz z wykazem kar za lekceważenie obowiązujących przepisów. W praktyce egzekwowanie nowych zasad może się zatem okazać trudne.
Właściciele punktów handlowych w centrum zarzucają z kolei władzom miasta, że wprowadzając obostrzenia nie konsultowano z nimi szczegółów, a zapisy uchwały są zbyt restrykcyjne. "Takie ograniczenie jest zastanawiające. Ma być wszystko jednakowe? To czemu wszyscy nie nosimy takich samych ubrań! Interesem przedsiębiorcy, każdego punktu jest, żeby się wyróżniać" - twierdzi jeden z przedsiębiorców.
Władze miasta zapowiadają, że w najbliższym czasie członkowie specjalnej komisji nadzorującej wykonanie zapisów uchwały krajobrazowej spotkają się z każdym właścicielem lokalu handlowego w centrum czy konstrukcji reklamowych przy drogach wjazdowych. Na początku ma to być tylko rozmowa. Najbardziej oporni będą się musieli liczyć natomiast z karami.
(Sławomir Wrona/ew)