Pierwszy „jabłkomat” w Łącku bije rekordy popularności. To inicjatywa młodego małżeństwa sadowników - Alicji i Dawida Potońców. Zasada działania jest prosta: klienci sami wybierają worki z jabłkami, a należność zostawiają w skrzynce lub przesyłają BLIKiem. System oparty na zaufaniu sprawdza się i wszyscy płacą uczciwie.
Posłuchaj co mówi małżeństwo sadowników
Dzięki sprzedaży bezpośredniej sadownicy omijają pośredników i mogą zarobić więcej. Inspirację do stworzenia takiego miejsca para przywiozła z dalekich wakacji.
- Byliśmy na Maderze i tam przy plantacji bananów zobaczyliśmy podobną sytuację. Gospodarz sprzedawał banany, a obok była taka skrzynka na pieniądze. Cieszymy się, że akcja poszła tak szeroko w Polskę. Samochody przyjeżdżają z Warszawy, Podkarpacia, Śląska. My zaufaliśmy ludziom. To sprawia, że ludzie ufają nam i wracają - mówią.
W tej chwili, ze względu na niskie temperatury, owoce są wydawane bezpośrednio z samochodu. Jednak gdy tylko zrobi się cieplej, jabłka ponownie trafią do skrzyń ustawionych tuż przy chodniku, by każdy przechodzień mógł wygodnie skorzystać z oferty sadowników.