Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Uchodźcy z Ukrainy trafili do Nowego Sącza. "Podróż była koszmarem"

Ich podróż ze Lwowa na granicę trwała 29 godzin. Są już jednak w Polsce u rodziny, która przyjęła je w Nowym Sączu. Dwie siostry wraz ze swoimi córkami uciekły przed koszmarem wojny. Najmłodsze dziecko ma 15 miesięcy. Pięć osób przyjęła Teresa Janus z mężem i córką. Udostępnili im pokój, a sąsiedzi, przyjaciele i wolontariusze Fundacji Bratania Dusza zapewniają żywność i ubrania.

Uchodźcy z Ukrainy trafili do Nowego Sącza. "Podróż była koszmarem"
fot: Damian Radziak

Posłuchaj relacji Bartosza Niemca

Kobiety rozpoczęły podróż do Medyki w sobotę. Miały wsiąść do pociągu o godzinie 18, ale się nie zmieściły.

Pojechałyśmy dopiero następnym składem, kilka godzin później. To był koszmar. Podróż miała trwać dwie godziny, a staliśmy w pociągu 29 godzin. Nie było miejsc w ogóle, ludzie stali nawet na jednej nodze. Nie dało się nawet przejść do toalety, tak było ciasno. Nie udało się zabrać walizek, wózków. Tylko odzież, którą mieliśmy na sobie i jakieś małe torebki, pieluszki dla dzieci. Wszystko pozostałe zostawało na peronie. Ludzie byli przerażeni, a niektóre dzieci wpadły w histerię

– wspomina pani Mirosława.


Bezpiecznie poczuliśmy się dopiero na granicy i od razu otrzymaliśmy pomoc. Nie sprawdzano nam dokumentów, dostałyśmy ciepłe jedzenie i napoje. Jesteśmy pod wrażeniem tej pracy, jaką tam ludzie wykonali, byli stanie dla wszystkich przygotować herbatę, kawę, ciepłe posiłki. Strona ukraińska i strona polska zrobiły to naprawdę wspaniale

– relacjonuje pani Natalia.


Z Medyki kobiety zostały odebrane przez Dariusza Ptaka, który odpowiedział na apel Fundacji Barania Dusza o pomoc w zorganizowaniu transportu. Starosądeczanin pojechał po nie własnym samochodem i w Przemyślu czekał na kobiety kilkanaście godzin. Przywiózł je do mieszkania Teresy Janus, która również odpowiedziała na apel Fundacji i zgodziła się przyjąć u siebie  gości zza wschodniej granicy.

Każdy może znaleźć się w takiej sytuacji, dlatego postanowiłam bez wahania pomóc. Pomagają też sąsiedzi, przyjaciele. Nie przypuszczałam, że jest tylu dobrych ludzi.



Ukrainki nie spodziewały się, że w Polsce spotkają się z taką dużą pomocą. Jak mówią, zapamiętają tę pomoc i będą wdzięczne do końca życia.

Rodzina Teresy Janus zapewnia, że kobiety będą mogły zostać u nich w domu, tak długo jak będą potrzebowały pomocy. Chcą im tez pokazać całą Sądecczyznę.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"