Na sądeckich stokach narciarskich panują idealne warunki do szusowania. To zasługa mrozów, które pozwalają śnieżyć, ale także opadów naturalnego białego puchu.
posłuchaj narciarzy
- Warto wykorzystać ostatni weekend ferii do zabawy na stoku - zachęcają narciarze szusujący na Jaworzynie Krynickiej - jest mróz, więc nie robią się muldy, a po twardym śniegu można szybko jeździć -
Na sądeckich stokach narciarskich jest pełno śniegu i wszystko wskazuje na to, że większość z nich będzie czynna nawet do Wielkanocy. Święta dopiero za miesiąc, ale na Sądecczyźnie codziennie leci z nieba biały puch. - Mrozy pozwalają natomiast na śnieżenie tras, a to dobrze wróży – mówi Tomasz Pasieka, z Jaworzyny Krynickiej - mamy takie plany, żeby trasy były czynne do 1 kwietnia, chyba żeby przyszło bardzo duże ocieplenie, wtedy nie wygramy z naturą. -
Na sądeckich stokach narciarskich m.in. w Tyliczu, Wierchomli i w Cieniawie jest od 40 do 90 centymetrów śniegu. Najwięcej białego puchu jest natomiast na Jaworzynie Krynickiej, gdzie pokrywa sięga 120 centymetrów.
Nie wszyscy jeżdżą na nartach, niektórzy wolą górskie wycieczki i dla nich rady mają goprowcy...
Ciepła odzież, dobre buty i kije trekingowe. To podstawowy ekwipunek jaki turyści powinni zabrać ze sobą wybierając się na szlaki Beskidu Sądeckiego w ten mroźny weekend. - Trasy są przetarte, ale należy zachować ostrożność – radzi Andrzej Stefański, zastępca naczelnika krynickiej grupy GOPR - nie można zapomnieć o wrzuceniu do plecaka zapasowych rękawic i czapki. -
W plecaku nie powinno też zabraknąć termosu z ciepłą herbatą i posiłku. Wyprawę należy zaplanować w dzień, ponieważ wieczorami i nocą w górach miejscami temperatura może spaść 20 kresek poniżej zera.
Bartosz Niemiec/bp