Sądecka policja wyjaśnia okoliczności i przyczyny zdarzenia. Kilkanaście nieżywych pstrągów znalazł w wodzie mieszkaniec Rytra Czesław Szyszka. "To pstrąg potokowy. Nikt nic nie stwierdził, albo nie chce stwierdzić. Ja podejrzewam, że lekko zostały poparzone oskrzela pstrągów, które spłynęły z góry. One były przygłuszone albo podtrute. Nawet nikt nie stwierdzi ile tych pstrągów padło, bo rzeka płynie. To jest wartki potok" - dodaje Szyszka.
Pod uwagę branych jest kilka hipotez m.in. kłusownictwo, zatrucie lub uszkodzenie mechaniczne. Próbki wody z potoku Roztoczanka pobrali już pracownicy sądeckiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Badania pokazały, że woda była bardzo dobrej jakości. Jak powiedziała Radiu Kraków Ewa Gondek, kierownik delegatury WIOŚ w Nowym Sączu, w przebadanych próbkach nie stwierdzono chloru, natomiast inne parametry świadczą o tym, że woda jest na poziomie pierwszej klasy czystości.
Ewa Gondek dodaje jednak, że pracownicy WIOŚ skontrolują jeszcze jedną z firm, która znajduje się w sąsiedztwie potoku Roztoczanka.
(Marta Jodłowska/ko)