Za nimi ciężka końcówka zimy i mroźny początek wiosny, dlatego ze zdwojoną siłą musiały wziąć się do pracy. Pszczoły gromadzą już kwiatowy pyłek. Na razie zbierają go z krokusów, śnieżyc i wierzb, które właśnie zaczęły kwitnąć. To podstawa karmienia larw - wyjaśnia mistrz pszczelarski Kazimierz Korczyński.
Żeby pszczołą mogłą wylecieć z ula, musi być minimum 10 stopni. W tej chwili to jest walka o zachowanie życia w ulu.
Jedna pszczoła może wychować nawet 8 larw. Karmione są one nie tylko pyłkiem, ale też nektarem. Mieszkanki uli zbierają go teraz z kwitnących wierzb.
Joanna Porębska/jgk