W regionie sądeckim wyjątkowo wcześnie rozpoczęła się w tym roku walka z wypalaniem traw. Do pożarów łąk i nieużytków strażacy wyjeżdżali w ciągu ostatnich kilku dni ponad 20 razy. Najczęściej w okolice Podegrodzia i Łącka. Ubolewamy, że problem wraca co roku, mimo naszych apeli - mówi Arkadiusz Nosal, p.o. naczelnika Wydziału Operacyjno-Szkoleniowego w Komendzie Miejskiej PSP w Nowym Sączu.
Posłuchaj wypowiedzi
Tu problemem jest zrozumienie samego zjawiska. Można porównać pożar takiego ścierniska, palącej się trawy do prędkości biegnącego człowieka. Człowiek biegnie ok. 19 km na godzinę, natomiast średnia prędkość pożaru trawy to jest ok. 20 km na godzinę. Płomień po prostu dogoni człowieka.
Wypalanie traw zagraża ludziom, szkodzi przyrodzie i jest nielegalne. Grozi za nie kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 30 tys. złotych. Na Sądecczyźnie gaszenie pożarów łąk jest też wyjątkowo trudne ze względu górskie ukształtowanie terenu.