Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Pijałka, haftowana róża i człowiek, który chciał latać. Czego nie wiecie o Szczawnicy

Tam, gdzie na gorsetach haftuje się maki, poziomki i róże; gdzie mieszkał człowiek, który marzył o lataniu i zbudował skrzydła; gdzie wodę pije się powoli z pijałek i gdzie podają na deser pannę cottę z bundzem. Wiecie, do jakiego miejsca dotarliśmy na koniec wakacyjnej podróży z „Małopolską na dwóch kółkach. Sezon 2”? Proszę państwa, do Szczawnicy!

Pijałka, haftowana róża i człowiek, który chciał latać. Czego nie wiecie o Szczawnicy
Fot. Damian Radziak

Siedem różnych miejsc, a każde wyjątkowe – byliśmy w miastach i miasteczkach, na wodzie, nad ziemią i pod ziemią. Z każdego miejsca przywieźliśmy to, co najważniejsze – wspomnienia, opowieści, smaki, oczy zapamiętały widoki. A końcu naszej wakacyjnej wycieczki zawitaliśmy do Szczawnicy. I wierzcie nam, nie mogło być lepszego finału.

"Małopolska na dwóch kółkach. Sezon 2". Zobaczcie inną Małopolskę, wygrywajcie rowery!

Radio Kraków

Bo Szczawnica nie pędzi, nie obiecuje za dużo, sączy historię powoli. Ma wodę, która leczy; ludzi, którzy nie wstydzą się tożsamości i urok, którego żaden folder nie opisze.

Pijałka, czyli jak pić wodę

Czy piliśmy wodę? Te słynne „szczawy”, od których miejscowość wzięła nazwę? Pewnie! A opowiadała nam o niej Agnieszka Salamon z Uzdrowiska Szczawnica. Zanim jednak oddamy głos specjalistce, warto dodać, że lecznicze właściwości szczawnickich wód są znane od ponad 200 lat. Najstarsze źródło, Józefina, znajdujące się dziś w pijalni wód leczniczych, odkryto w 1810 roku. Co leczą te wody? Pomagają przede wszystkim przy chorobach dróg oddechowych, alergiach, dolegliwościach nerek i przewodu pokarmowego. A jak je pić? Wiecie, że Szczawnica ma kulturę picia wód?

- Żeby kuracja miała sens, wodę pije się trzy razy dziennie, pół godziny przed posiłkiem, najlepiej podczas spaceru. Przy dłuższej, trzytygodniowej kuracji zalecamy picie przez słomkę, żeby zawarte w wodzie żelazo nie osadzało się na zębach. Na początku XIX wieku popularne były specjalne kubeczki z dzióbkiem, nazywane pijałkami. Służyły właśnie do picia wód leczniczych – opowiadała Agnieszka Salamon.

Kto ma taką pijałkę w domu? Pewnie wielu z was. Przecież kupowało się pijałki, kiedy było się w sanatorium (taki standard pamiątkowy). Potem zabierało do domu, stawiało na półce. Przypominała pijałka o tym, że było się „u wód”. Kranówka raczej z niej nie smakowała, więc los jej był przesądzony – na wieki wieków zostawała na tej półce, chyba, że spadła i się rozbiła.

Fot. Damian Radziak

Posłuchaj opowieści Agnieszki Salamon.

Gorset jak świat

W każdym z miast, w których byliśmy, spotykaliśmy ludzi, dla których opowieść była naturalna jak oddychanie. W Szczawnicy mieliśmy ogromną przyjemność porozmawiać z Agnieszką Ciesielką, regionalistką. Takiego zachwytu swoją małą ojczyzną dawno nie słyszeliśmy:

- Jeżeli kocha się swoje miejsce, swoją pracę, ludzi, zwierzęta i przyrodę, to właściwie niczego więcej nie trzeba. To wszystko daje nam radość. Nam się Pieniny nie nudzą. Czy pieszo, czy na rowerze, o każdej porze dnia i roku można gdzieś pójść i za każdym razem czerpać z tego przyjemność.

Była też opowieść o gorsetach:

- Wyhaftowanie gorsetu zajmuje kilka miesięcy, bo wszystko robimy ręcznie. Charakterystyczna dla góralek pienińskich jest też koszula z wysokim kołnierzem i pięknymi mankietami. Jeśli babcie albo ciotki jeszcze potrafią, ręcznie haftują również koronkę wokół mankietów. Do tego dochodzi zapaska, spódnica w odpowiednim kolorze i haftowana halka. Ona też musi być piękna, bo kiedy dziewczyny tańczą i spódnice wirują, halkę widać. Nasze hafty są proste, ale pojawia się w nich wszystko, co rośnie na pienińskich łąkach: chabry, maki, poziomki, czasem róże. Szczawnica ma też swój charakterystyczny sposób wiązania gorsetu. Wiążemy go od dołu do góry, a szeroką wstążkę układamy na górze w kształt róży. To nie jest kokarda. Kokardy mają dziewczyny w Krościenku, a w Szczawnicy musi być róża.

Na gorsetach bywa wyhaftowana historia miejsca, rzeczy bliskie, czasem oczywiste, ale najcenniejsze. Gorset jest jak świat.

Posłuchaj Agnieszki Ciesielki.

Fot. Damian Radziak

Widoki na Tatry

Pieniny czy Tatry? Nie ma sensu pytać. To przecież dwa różne światy, ale łączy je jedno – człowiek, który rano wstał, spakował plecak, zjadł śniadanie i poszedł, gdzie go oczy poniosą. Mówią, że Pieniny są mało wymagające, że nie potrzeba tyle wytrwałości, ale to nieprawda. Są piękne i potrafią być równie niebezpieczne, co Tatry. O czym przekonywał nas Piotr Bernacki, przewodnik górski.

- Pieniny są łatwiej dostępne niż wiele innych gór, ale nie znaczy to, że zawsze są łatwe. Mimo stosunkowo niewielkiej wysokości można tu zaplanować naprawdę długie wycieczki, z przewyższeniami porównywalnymi do tatrzańskich. Dlatego trzeba dobrze zaplanować trasę i czas, przede wszystkim pod kątem bezpieczeństwa. Warto też pamiętać, że kolor szlaku pieszego nie oznacza stopnia trudności. Czarny szlak wcale nie musi być najtrudniejszy. Szczawnica jest świetnym punktem wypadowym i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Rodziny z dziećmi mogą wjechać koleją na Palenicę i właściwie bez większego wysiłku rozpocząć wycieczkę przy górnej stacji, skąd są piękne widoki na Tatry i pienińskie szczyty. Bardziej doświadczeni mogą ruszyć dalej, na przykład na Wysoką – najwyższy szczyt Pienin, który, paradoksalnie, znajduje się w Małych Pieninach.

Aha, zajrzeliśmy też do Flisków.

Nie byłoby tradycji spływu Przełomem Dunajca, gdyby nie Józef Szalay, człowiek, który stworzył uzdrowisko w Szczawnicy. Stanisław Migdał (wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich), który opowiadał nam o tradycji flisackiej, nazwał Szalaya bardzo dobrym menadżerem, trudno się z tym nie zgodzić.

Rowerem ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru. A to dopiero początek

Kuba Niziński

Fot. Damian Radziak

Ikar ze Szczawnicy

Szczawnica to też opowieść o rzece, która była drogą (dla ludzi i towarów). Ale to nie Dunajec nas ujął najbardziej. Posłuchajcie tej opowieści Stanisława Migdała.

- Jedną z legendarnych postaci Pienin był brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru, XVIII-wieczny zakonnik i zielarz. To on stworzył pierwszy zielnik roślin Pienin i Tatr, w którym opisał w trzech językach ponad 280 gatunków. Dziś w Czerwonym Klasztorze można zobaczyć rekonstrukcję jego apteki, a zielnik przechowywany jest w Bratysławie. Ale Cyprian zasłynął również z innej pasji – marzył o lataniu. Dlatego nazywany jest Ikarem znad Dunajca albo Skrzydlatym Mnichem. Według legendy obserwował ptaki i zastanawiał się, dlaczego człowiek nie mógłby latać tak jak one. Zbudował więc skrzydła i miał na nich wzbić się w powietrze. Przełożeni uznali, że muszą być w to zamieszane siły nieczyste, i kazali mu skrzydła zniszczyć. Cyprian jednak nie posłuchał. Podczas ostatniego lotu miał wystartować z Trzech Koron i polecieć w stronę Tatr. Nad Morskim Okiem uderzył w niego piorun, a zakonnik spadł i zamienił się w skałę, którą do dziś znamy jako Mnicha.

I moglibyśmy długo jeszcze opowiadać, co nas spotkało, czego doświadczyliśmy i co zabraliśmy ze sobą. Chyba jednak wystarczy, prawda? Jedźcie do Szczawnicy, szukajcie symboli na gorsetach, spróbujcie jagnięciny, popatrzcie na zachód słońca, wyobraźcie sobie, że Mnich był kiedyś szczawnickim Ikarem.

Do zobaczenia, Szczawnico!

Posłuchaj rozmowy ze Stanisławem Migdałem.

Partnerzy akcji:

Logo-Małopolska-H-rgb_1.png (222 KB)

Logo MOT.jpg (1.81 MB)

Powiązane

  • Czarny bocian wrócił do Szczawnicy. Zachowuje się nietypowo

    Radio Kraków

  • Nie tańcować po knajpach i wodę pić powoli. Na czym polega fenomen Szczawnicy?

    Radio Kraków

  • Rowerem ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru. A to dopiero początek

    Kuba Niziński

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"