Nie wszyscy mieszkańcy Muszyny zgadzają się na budowę drugiej części obwodnicy uzdrowiska. Został już wybrany ostateczny wariant przebiegu drogi. Nowy odcinek ma liczyć ponad trzy kilometry i biec wzdłuż torów kolejowych. Planowana jest także budowa tzw. dróg serwisowych, które zapewnią mieszkańcom dojazd do posesji. Cześć z nich uważa jednak, że zarówno obwodnica, jak i ulice dojazdowe będą przebiegały zbyt blisko domów.
Posłuchaj mieszkańców Muszyny
Posłuchaj co mówi burmistrz Jan Golba
Posłuchaj co mówi Sebastian Mielecki
Do wyburzenia przewidziano 10 domów, ale ich właściciele nie protestują. Zarzuty mają głównie osoby, które jak twierdzą – trasa będzie przebiegała pod ich oknami. Mieszkańcy boją się, że po wybudowaniu obwodnicy puszczony zostanie nią ruch tranzytowy w kierunku przejścia granicznego ze Słowacją. – Tak się nie stanie zapewnia – burmistrz Muszyny Jan Golba. - Zostanie utrzymany ruch lokalny tirów, które np. rozwożą wodę mineralną, ale ruch tranzytowy nie wchodzi w grę. Muszyna jest przecież uzdrowiskiem – dodaje Jan Golba.
Na całej długości obwodnicy ma także zostać położony tzw. cichy asfalt, który znacznie ogranicza hałas jadących samochodów. Samorząd w tym roku chce zdobyć decyzję środowiskową dla budowy drogi, a w przyszłym ma powstać ostateczny projekt obwodnicy. Tym samym mieszkańcy wciąż mogą zgłaszać swoje uwagi, co do przebiegu trasy. - Pewne niewielkie korekty możemy jeszcze wprowadzić – zapewnia Sebastian Mielecki, z firmy, która przygotowała koncepcję.
Jeśli protestujący wycofają swój sprzeciw, to jest szansa, że budowa obwodnicy ruszy w przyszłym roku. Po nowej drodze kierowcy przejadą jednak najwcześniej w 2019 roku. Inwestycja zakłada również przebudowę drogi z Muszyny do przejścia granicznego ze Słowacją w Leluchowie. Szacunkowy koszt zadania to 61 milionów.
Bartosz Niemiec
Obserwuj autora na Twitterze: