Obawiamy się, że pracownicy Urzędu Miasta Nowego Sącza mieli nakaz ściągania i niszczenia naszych banerów wyborczych – uważa Michał Kądziołka, kandydat do rady miasta Nowego Sącza. Jak dodaje, zarzuty nie są bezpodstawne. Policja miała ustalić, że samochód jakim poruszał się mężczyzna, który 4 kwietnia ściągnął banery z ogrodzenia prywatnej posesji przy ulicy Ogrodowej, należy do spółki Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Potwierdził to również w obecności dziennikarzy sekretarz Nowego Sącza. - Tej sytuacji nie zostawimy bez wyjaśnienia – ocenia Michał Kądziołka.
Jest nam bardzo przykro z tego powodu. Oczywiście jest prowadzone dochodzenie w tym temacie przez policję. Wierzymy, że zostanie ono sprawnie przeprowadzone, a winni poniosą tego konsekwencje. Apelujemy do wszystkich o merytoryczną kampanię, o nie niszczenie banerów. To są ostatnie godziny kampanii i to jak działamy w tej kampanii świadczy o nas i świadczy również o tym, jak w przyszłości chcemy, aby rozwijał się i funkcjonował Nowy Sącz
- mówił Kądziołka.
Komitet PiS zapewnia, że miał zgodę na powieszenie banerów na ogrodzeniu przy ulicy Ogrodowej. Dodam, że za niszczenie banerów wyborczych grozi kara do 5 tysięcy złotych lub nawet ograniczenie wolności od 3 miesięcy do 5 lat.