Rodzina Zięcinów, która mieszka na łuku ulicy Tarnowskiej w Nowym Sączu, prosi władze miasta o pomoc w znalezieniu nowego lokalu. W budynek już kilkakrotnie uderzyły rozpędzone pojazdy. Do ostatniego wypadku doszło na początku grudnia.
Posłuchaj, co mówi Marian Zięcina
- Naszą posesję od ruchliwej drogi krajowej dzieli kilkadziesiąt centymetrów. W ciągu minuty przejeżdża 66 samochodów. Jeszcze więcej w godzinach szczytu - liczyłem. Samochody, tiry, spaliny, wszystko. Przejścia nie ma. Żyjemy w ciągłym napięciu, że zaraz jakiś samochód w nas uderzy" – mówi reporterowi Radia Kraków Marian Zięcina.
Wcześniej starsze małżeństwo starało się o wybudowanie chodnika i wykonanie zabezpieczeń ochraniających budynek od drogi. Władze Nowego Sącza tłumaczyły jednak, że jest to niemożliwe, bo jest tam za mało miejsca. Teraz prezydent zaproponował rodzinie zamianę domu na mieszkania.
- Chcemy jednak pomóc tej rodzinie – mówi Ryszard Nowak, prezydent Nowego Sącza.
Po ostatnim takim wypadku jedna ze ścian pękła od dachu aż po fundamenty. "Mamy dość życia w ciągłym strachu i prosimy prezydenta o wywłaszczenie. Ostatnio jak samochód uderzył w okno był taki huk, prawie zawału dostałam. I te zniszczenia" – żali się Apolonia Zięcina.
Władze miasta przystały na propozycję. Teraz urzędnicy szukają mieszkania dla starszego małżeństwa o podobnym metrażu co ich dom.
(Bartosz Niemiec/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: