Pierwsi sądeczanie zostaną odznaczeni nagrodą imienia Żabińskich „Odwaga sprawiedliwych”. Prezes Fundacji From the Depths, chce przyznać pośmiertnie odznaczenia Henrykowi Dobrzańskiemu i jego żonie. Sądecki zegarmistrz, którego rodzina od ponad stu laty nakręca zegar na wieży ratusza w Nowym Sączu, pomógł pomocnikowi ukryć w czasie II wojny światowej Żydówkę.
posłuchaj rozmowy z Jonnym Danielsem
posłuchaj rodziny p.Dobrzańskiego
Berta Koremmar uciekła z sądeckiego getta w 1942 roku. Była ukochaną Stefana Mazura, który pracował u Henryka Dobrzańskiego. Zegarmistrz postanowił pomóc pracownikowi uratować jego ukochaną.
Kobieta przez trzy miesiące przebywała w pomieszczeniu mechanizmu zegara tuż nad salą sądeckiego ratusza. Codziennie przybywali tam żołnierze niemieccy, którzy też z okien wieży ratusza spoglądali na Nowy Sącz. Nikt jednak nie zaglądnął do pomieszczenia mechanizmu zabytkowego zegara. Para po wojnie wzięła ślub. - Rodzina Dobrzańskich nigdy nie została doceniona za swój heroiczny czyn, dlatego chcemy im podziękować za to co zrobili – mówi Jonny Daniels, prezes Fundacji, który zwiedził zegar na wieży ratusza.
Pośmiertne odznaczenie ma również otrzymać Józef Pierzchała, który w czasie II wojny światowej przerzucał do sądeckiego getta chleb. Został jednak złapany i zamordowany w Auschwitz. Nagrody imienia Żabińskich rozdawane są raz w roku we wrześniu w warszawskim ZOO, w miejscu gdzie małżeństwo Żabińskich ukrywało Żydów.
Bartosz Niemiec/bp