Ruszyło śledztwo w sprawie tragicznego wypadku w Jazowsku, który wstrząsnął całą Sądecczyzną. Jak już informowaliśmy w Radiu Kraków, samochód osobowy wypadł z jezdni i uderzył w betonowy przepust. Młody kierowca odniósł jedynie niegroźne rany, za to dwie pasażerki - matka i siostra kierowcy - zginęły na miejscu a jego dziewięcioletnia siostrzenica walczy o życie.
Prokuratura rejonowa w Nowym Sączu zleciła już wykonanie sekcji zwłok kobiet. Powołany został też biegły ds. ruchu drogowego, który będzie analizować przyczyny tej tragedii. Ze wstępnych ustaleń wynika, że rodzina jechała na ślub i wesele swoich sąsiadów. Byli spóźnieni i bardzo się spieszyli. Z nieoficjalnych informacji wynika, że prędkościomierz, który wypadł z samochodu wskazywał 150 kilometrów na godzinę.
Jak się okazuje, była to zabójcza prędkość na wąskiej, gminnej drodze, gdzie w tym miejscu dwa lata temu doszło do podobnego wypadku. Wtedy jednak samochód wypadł z jezdni i zabił dwie młode osoby. Od soboty mieszkańcy gminy spotykają się na miejscu tragedii, modlą się za zmarłych i zapalają znicze.
(Bartosz Niemiec/ko)