Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Nieuczciwi sprzedawcy są ciągle aktywni. Apeli o rozwagę nigdy za wiele. OSTRZEGAMY

To albo kuriozalna pomyłka, albo próba zwykłego oszustwa. Słuchaczka Radia Kraków, pani Zofia, otrzymała list od firmy windykacyjnej, która żąda zapłaty należności sprzed... 14 lat. Chodzi o niezapłaconą prenumeratę czasopisma z przepisami kulinarnymi. Pani Zofia nie przypomina sobie jednak, żeby cokolwiek takiego zamawiała.

Nieuczciwi sprzedawcy są ciągle aktywni. Apeli o rozwagę nigdy za wiele. OSTRZEGAMY
źródło: małopolska policja

W piśmie widnieje kwota prawie 90 złotych, a wezwanie zostało wysłane listem zwykłym, nie poleconym. "Dane osobowe, czyli nazwisko i adres mogły zostać ściągnięte ze spisu lokatorów na klatce schodowej. Była taka sytuacja właśnie wtedy, w 2001 roku. Dozorczyni przegoniła roznosicieli ulotek, którzy spisywali nazwiska" - pisze w liście do Radia Kraków syn pani Zofii. Co ciekawe, nazwisko pani Zofii spisano prawdopodobnie z błędem, bo na kopercie listu jest literówka.

Nie wiadomo czy jedno z drugim ma jakiś związek, ale faktem jest, że firma, u której pani Zofia rzekomo zamawiała gazetę z przepisami, trzy lata temu dostała karę od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów za niewłaściwe praktyki.

Teoretycznie pani Zofia nie ma się o co martwić, bo tego typu długi przedawniają się po 10 latach. Tak mówi kodeks cywilny. Jednak każda sprawa jest inna i zdaniem prawników warto to z kimś skonsultować. Można to zrobić właśnie z prawnikiem (jeśli ktoś nie chce narażać się na koszty, może poszukać darmowych porad prawnych) albo z rzecznikiem praw konsumenta, który działa w każdej gminie. Pewnie będzie się to wiązało ze stresem, nerwami i stratą czasu, ale raczej nie ma wyjścia.

Ten przykład pokazuje, że firmy i handlowcy, którzy nie do końca mają dobre intencje wobec potencjalnych klientów, wciąż działają na rynku. Wciąż trzeba na nich uważać. "Przede wszystkim trzeba cały czas edukować i przypominać. Mimo że to są sprawy oczywiste, to trzeba o nich mówić. Jak również apelować do młodych o wspieranie swoich rodziców, dziadków i sąsiadów. Dopóki nie będzie wyraźnego oporu społecznego, dopóty tacy nie do końca uczciwi przedsiębiorcy będą działać w taki sposób" - przekonuje Mariusz Makowski, psycholog społeczny.


Rozmowa z Mariuszem Makowskim, psychologiem społecznym z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Czy jest możliwe, że ten problem wreszcie się skończy? Że firmy przestaną wykorzystywać łatwowierność ludzi i naciągać ich na kupno rzeczy, które nie są im potrzebne? Często w nie do końca uczciwy sposób?

- Na to bym nie liczył. Liczmy na siebie. Chrońmy siebie nawzajem. Trzeba schować swoją dumę do kieszeni. Z wiekiem nabywamy doświadczenia życiowego w różnych dziedzinach, ale nie we wszystkich. Dlatego apeluję do tych mądrych i życiowo doświadczonych ludzi: proszę się nie bać i zapytać o radę kogoś młodszego, kto jest bliżej współczesnego świata, bliżej internetu, bliżej nowych strategii marketingowych, czasem bardzo agresywnych. Korona z głowy nie spadnie, a możemy ocalić swoje oszczędności.

To chyba żaden problem, przy okazji spotkania z handlowcem, albo przy okazji jakiejś oferty sprzedażowej powiedzieć: ja się wstrzymam i skonsultuję to z synem albo z kimś bliskim. I dopiero potem podejmę decyzję.

- Oczywiście. Powiem więcej, niektóre z oferowanych produktów mogą być o wiele tańsze w internecie, albo w zwykłym sklepie. Poza tym zastanówmy się. Czy jeśli ktoś nam mówi, że to jest świetna okazja, to co? Są na tyle mili, że dają coś za pół darmo i jeszcze im się to opłaca?

Co jeśli ktoś nie ma wokół siebie bliskich, bo mieszkają daleko? Może wtedy mogliby pomóc sąsiedzi? Może warto czasem zainteresować się starszą panią, która mieszka obok, zapukać od czasu do czasu, zapytać co słychać?

- To też warto robić. Sąsiedzi to czasem tak zwana poszerzona rodzina. Warto takiej naszej sąsiadce czy sąsiadowi przypomnieć o podstawowych zasadach, nawet przy okazji jakiegoś przypadkowego spotkania czy rozmowy.

Jeśli starsi się nauczą, że należy mieć ograniczone zaufanie, a młodzi będą im częściej pomagać, to może takich nie do końca uczciwych praktyk będzie mniej?

- Problemem jest to, że tego typu firmy często migrują. Jeśli w jednym miejscu ludzie się dowiedzą o ich praktykach i przestaną im ufać, to przenoszą się gdzie indziej. Ale jeśli raz, drugi czy trzeci napotkają na opór, to może w końcu stwierdzą, że ich strategia się nie sprawdza i będą musieli zmienić swój profil biznesowy.

Ale to pewnie nie nastąpi szybko. Bo o wielu przypadkach nieuczciwości czytamy w internecie, słyszymy w mediach. Niewiele się zmienia.

- Zgadza się, ale to nie znaczy, że mamy nic nie robić. Gdy rozmawialiśmy kiedyś o oszustwach "na wnuczka", to wyliczyliśmy, że średnio raz dziennie ktoś traci dużą sumę pieniędzy. Jeśli dzięki tym ciągłym apelom, tym działaniom ogólnospołecznym, ta średnia choć trochę się zmniejszy - to znaczy, że warto to robić. Bo kogoś ochronimy przed utratą pieniędzy.

Wiele razy słyszałem takie zdanie: kiedyś było inaczej, kiedyś ludzi byli bardziej uczciwi... Stąd ta łatwowierność u niektórych?

- To prawda, wiele osób wychowanych jest w dawnej tradycji. Oni myślą, że jak ktoś daje słowo honoru, to znaczy, że nie kłamie. Albo że osoba młoda szanuje starszych. Bywa różnie. Zresztą kiedyś nie było takich nowoczesnych metod marketingowych, więc i takich sytuacji było mniej. Istotne jest jednak coś jeszcze. Ci ludzie kupują nie tylko produkt, który im się oferuje, ale kupują też chwilę uwagi. Kupują też zainteresowanie kogoś z innego świata, bardzo atrakcyjnego, ze świata młodych, z którym nie mają prawie żadnego kontaktu.

No i też coś się dzieje w ich życiu. Sprzedaż wysyłkowa, dostaje się paczkę, na którą się z niecierpliwością czeka.

- No właśnie - przyjdzie posłaniec, będzie z nim można porozmawiać. To jest takie chwytanie się strzępów życia społecznego. Tylko jak bardzo przy tym przepłacone!

Dlatego tym bardziej warto poświęcić uwagę i zainteresowanie swoim bliskim albo sąsiadom. A nawet zachęcić ich do jakiejś aktywności, do wyjścia z domu.

- Oczywiście. Da się ukoić tę samotność w inny sposób, nie wydając niepotrzebnie pieniędzy, często - powiedzmy to wprost - w głupi sposób.

(Maciej Skowronek/ko)

Obserwuj autora na Twitterze:

Obserwuj @maciejskowronek

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"