Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Najwyższa Izba Kontroli sprawdzi, jak w Polsce walczy się z dopalaczami

Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli śledztwa przeciwko handlarzom tych narkotyków najczęściej kończą się umorzeniem. Powód: dilerzy wciąż opracowują nowe substancje, które nie są na liście środków zakazanych w Polsce.

Najwyższa Izba Kontroli sprawdzi, jak w Polsce walczy się z dopalaczami
fot: policja

"Handlarze dopalaczami ogrywają państwo. W tej chwili grupy zorganizowane wprowadzają na rynek tysiące nowych substancji. Wpisywanie ich na listę to droga donikąd. Ta lista wydaje się być nieskończona" - mówi w rozmowie z Radiem Kraków Dariusz Nowak rzecznik krakowskiego oddziału NIK.

Jak dodaje Dariusz Nowak, w Krakowie, w tym roku służby kilkakrotnie likwidowały punkty sprzedaży dopalaczy, które działały zaledwie kilkadziesiąt metrów od Rynku Głównego. Narkotykami handlowano pod przykrywką punktu ksero lub sklepu z gadżetami erotycznymi.

Dopalacze to środki działające podobnie, a niekiedy nawet silniej od "tradycyjnych" narkotyków. Tworzone są z substancji, które nie są w Polsce zarejestrowane jako nielegalne - przez to uznawane są za wielokrotnie bardziej niebezpieczne. Lekarze bowiem często nie wiedzą, jak leczyć osoby, które przedawkowały dopalacze.

A skala problemu jest ogromna: w ubiegłym roku w Polsce dopalaczami zatruło się ok. 7000 osób - 34 z nich zmarło.

Raport NIK w tej sprawie ma zostać opublikowany na początku przyszłego roku. Mają się w nim znaleźć m.in. zalecenia zmian w prawie.

W Radiu Kraków niedawno mówiliśmy też o tym, jak wielką przeszkodą w walce z dopalaczami okazuje się... polskie prawo. Sanepid i policja kontrolują punkty sprzedające dopalacze, ale na niewiele się to zdaje. Na wykonanie badań pobranych próbek czeka się średnio 8 miesięcy, a można i 18. Wprawdzie tylko w przypadku dwóch tarnowskich punktów w ubiegłym roku nałożono grzywny na niemal półtora miliona złotych, ale nie udało się wyegzekwować ani złotówki, bo te miejsca już nie istnieją. Pojawiają się za to nowe, a służby nie mają skutecznych narzędzi, żeby z nimi walczyć. CZYTAJ

(Karol Surówka/ew)

Obserwuj autora na Twitterze: 

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"