Zaczął się w tym roku wyjątkowo wcześnie, swój szczyt ma dopiero przed sobą, ale na jego początek z utęsknieniem czeka wielu zapaleńców. Sezon grzybowy, bo o nim mowa, przyciąga do lasów tłumy ludzi. W mediach społecznościowy amatorzy i znawcy tych sezonowych przysmaków wymieniają się zdjęciami swoich zdobyczy. Coraz częściej jednak na zdjęciach pojawiają się grzyby, które w naszej szerokości geograficznej nie powinny występować i są gatunkami inwazyjnymi, przywleczonymi do nas chociażby z Australii.
Posłuchaj wypowiedzi
- Okratek australijski to dziwoląg. On wygląda jak ośmiornica i potwornie śmierdzi. Nie jest jadalny, ale jest ciekawy. Sprowadzone zostały przez przypadek. Grzyby się rozprzestrzeniają droga powietrzną - wyjaśnia grzyboznawca, Tadeusz Przybycień.
W rejonie południowej polski można spotkać się z Okratkiem australijskim, Mądziakiem malinowym i Okratkiem czerwonym. Przy zbieraniu grzybów lepiej kierować się zasadą - czego nie znam, nie zbieram. W przypadku zaobserwowania tych gatunków, można zgłosić ich stanowiska do Polskiego Towarzystwa Mykologicznego. Ułatwi to naukowcom obserwację i badania występowania tych inwazyjnych gatunków.
Mądziak malinowy / By Jerzy Opioła - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=49183461
(Aleksandra Podziewska/ko)