Jak mówi Michał Latos, rzecznik prasowy Urzędu Miasta i Gminy w Olkuszu, sprawę potraktowano priorytetowo, ponieważ jest to pierwsze zapadlisko, które wystąpiło poza terenem leśnym. Na miejscu zjawił się przedstawiciel Zakładów Górniczo-Hutniczych "Bolesław", a także burmistrz Olkusza Roman Piaśnik wraz z pracownikami, by ocenić stan zapadliska i możliwą jego przyczynę. Jak podaje rzecznik, możliwe są trzy warianty: tak zwane biedaszyby wykopywane w dawnych czasach na własną rękę i niedokumentowane w żaden sposób, wystąpienie leja krasowego wynikającego z ruchu wód podziemnych lub awaria znajdującej się w pobliżu sieci wodociągowej.
Posłuchaj wypowiedzi
- Nadajemy tej sprawie priorytet. Będziemy chcieli kontaktować się również z Urzędem Górniczym po to, by jak najlepiej zabezpieczyć mieszkańców przed możliwościami wystąpienia następnych zapadlisk. Bardzo mocno apelujemy do mieszkańców, aby nie zbliżać się do tego zapadliska. Wiemy, że ziemia się w tym miejscu osunęła, co prawda teren jest wygrodzony, natomiast nie mamy żadnych gwarancji, że to zapadlisko się nie poszerzy - mówi Michał Latos.
Zapadlisko znajduje się na terenie prywatnym, jest ogrodzone i zabezpieczone, ale na razie nie będzie zasypane, po to by obserwować, jak zachowa się ziemia w tym rejonie.
Jak informuje Tomasz Wójcik, rzecznik prasowy ZGH "Bolesław", teren na którym pojawiło się nowe zapadlisko w Olkuszu nie jest miejscem występowania współczesnej eksploatacji górniczej. Jednak niewykluczone, że prowadzone było tutaj historyczne kopalnictwo.
Na terenie Nadleśnictwa Olkusz - z powodu możliwości powstawania zapadlisk - do końca roku obowiązuje zakaz wstępu na wyznaczone obszary. Sukcesywnie pojawiają się tu nowe wyrwy w ziemi.